Posty

JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH - WIERSZ

Obraz
  AUTORKA: JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH iluzja   błotnisty trakt zalana pogoda wiatr bezlitośnie rozrywa moje słowa na strzępy niespokojny anioł stróż spogląda na mnie przez dziurę w płocie z tymi mokrymi skrzydłami wygląda jak strach na wróble on dobrze wie że cała jestem z deszczu który bębni w podłogę gniazda tam w trzcinach smutku że cała jestem z mgły że niby jestem ale tak naprawdę to mnie nie ma utonęłam

ZŁAP AFORYZM NA LITERĘ M

Obraz
  AUTOR: WOJCIECH WIERCIOCH ·    M= x + y + z. M – miłość; x, y, z – niewiadome. ·    Mały zysk bardziej męczy niż wielki trud. ·    Małżeństwo doskonałe to kompozycja abstrakcyjna. ·    Małżeństwo jest doskonałą terapią: przywraca wzrok ślepej miłości. ·    Manowce: złudzenia liczące owce. ·    Mądrość to reszta z wykształcenia. ·    Mądrość wyrasta z głupoty. I często owocuje. Daje owoce. I pestki, których nie należy jeść. ·    Mądrość zasadza się na bliskiej znajomości z głupotą. ·    Mądrość zdobywają tylko ludzie mądrzy. Bóg jej nie pożąda – on ją ma; głupcy również jej nie szukają – wydaje im się, że już ją posiedli. ·    Mądrość: umiejętne stosowanie wyrafinowanej głupoty w jej najbardziej wyszukanej formie. ·    Mądry ma tyle do myślenia, że nie ma czasu mówić, a głupi ma tyle do mówienia, że nie ma czasu myśleć. Nie można udowodnić głupiemu, że jest głupi, ...

PSYCHIATRA I DEMONY - CD.

Obraz
  Oto kolejny fragment z naszej pierwszej wspólnie napisanej powieści. Pewnie jakość nie za dobra... Przepraszamy 😉😔😉 TYTUŁ: PSYCHIATRA I DEMONY. POWIEŚĆ O PROFESORZE ANTONIM KĘPIŃSKIM AUTORZY: JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH, WOJCIECH WIERCIOCH

WOJCIECH WIERCIOCH - WIERSZ

Obraz
  AUTOR: WOJCIECH WIERCIOCH z tomu wierszy inspirowanych malarstwem "Paleta złudzeń" WIEŻA To wiejski kościółek, strażnica, ratusz czy dom ekscentryka? To strzała czasu i przestrzeni – wieża przekłuwająca ciężkie, granatowe niebo. Wyrasta z cytrynowej, rubinowej ziemi, poplamionej zapowiedzią abstrakcji. Pierwiastek niepokoju związany jest z bryłą i cieniem. Pierwiastek duchowy zrywa z formą: dom wyrzuca rakietę – wieża kolorów rozprasza chmury... Wassily Kandinsky maluje – medytuje: obraz nie może być obrazkiem, uziemieniem, gloryfikacją materii. „Pejzaż z wieżą” jest wiarą w kolor poza (transcendencja) barwnością życia. Ale czym (kim) są te białe plamy? A czarny wkręt to sens czy śmierć?

ANEGDOTY NIEMIECKIE

Obraz
  RED. JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH, WOJCIECH WIERCIOCH  

WOJCIECH WIERCIOCH - O SZEKSPIRZE

Obraz
  Źródło:  Pixabay.com/pl AUTOR: WOJCIECH WIERCIOCH PROSPERO Z PROWINCJI   NAJWYBITNIEJSZY PISARZ WSZECH CZASÓW                  WILLIAM SHAKESPEARE (1564-1616). A właściwie: SZEKSPIR I SPÓŁKA. Bo czy Szekspir byłby Szekspirem, gdyby w ówczesnym Londynie, największym europejskim mieście, nie żyli tacy wirtuozi pióra, jak Thomas Kyd, Thomas Dekker, Christopher Marlowe (zginął przed trzydziestką, zasztyletowany w tajemniczych okolicznościach; autor genialnej sztuki pt. Tragiczne dzieje doktora Fausta ) czy Ben Jonson (przyjaciel i rywal Williama, komediopisarz i prekursor poezji metafizycznej)? Właściwiej: Czy Szekspir w ogóle był Szekspirem? Był albo nie był – oto jest pytanie!             Odpowiedzią na to pytanie jest wiele rozpraw i esejów. Ilu autorów – tyle teorii. Teorie jednak sprowadzają się do dwu zasadniczych: 1) Szekspir to Szekspir; 2) Szekspir to p...

JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH - OPOWIADANIE FANTASY

Obraz
  AUTORKA: JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH GŁUPIE SERCE LIMA W księstwie Kra   – Lim pewnie już nie żyje… – Nie ma go prawie dwa miesiące… – Cóż, sam wybrał swój los… – Żony mu brakowało… – A może żyje, ale zabłądził? – No cóż, Lim kochał Jurę jak wariat. – Jak nic, poszedł jej szukać! – Chyba mu odbiło! – Pięć lat temu stara zielarka zrobiła to samo… – I nigdy nie wróciła! – On też nie wróci… Była pierwsza niedziela września. Słońce obudziło się dwie godziny temu. Najstarsi z mieszkańców Cienistej Doliny w księstwie o nazwie Kra zebrali się, jak w każdą niedzielę, w karczmie „Młyn”. Reszta Krańczyków gapiła się na przyleśne łąki, wisząc na swoich płotach albo siedząc na wiadrach pod stodołami. Robili to codziennie. Rankiem obserwowali lesiste wzgórze, obrzeża księstwa, a wieczorem omawiali te swoje wizje lokalne z rodziną. Miejsca czuwania wybierali byle jak, ale zawsze blisko lasu, najbliżej jak mogli. Starszyzna przepijała teraz każde zdanie winem...