FERNANDO PESSOA - WOJCIECH WIERCIOCH
AUTOR: WOJCIECH WIERCIOCH
MELANCHOLIA I
NADZIEJA
Fernando Pessoa należy do
najwybitniejszych pisarzy XX wieku. Miarą jego sławy może być fakt, że
niektórzy uczyli się języka portugalskiego tylko po to, by móc go czytać w
oryginale – między innymi zrobił to Samuel Beckett.
Ponieważ
Pessoa pozostawił wiele tekstów w rękopisach – recepcja jego twórczości
przebiegała krętymi ścieżkami. W roku 1976 – 40 lat po śmierci poety – powstało
Centrum Studiów Pessoańskich; dwa lata później zorganizowano pierwszy
międzynarodowy kongres studiów pessoańskich; a dopiero w 1981 roku przygotowano
do druku Księgę niepokoju, najwybitniejsze dzieło portugalskiego
pisarza.
Fernando
Pessoa urodził się w Lizbonie 13 czerwca 1888 roku. Jako ośmioletni chłopiec
udał się wraz z matką do Afryki Południowej (jego ojczym był konsulem w
Durbanie). Uczęszczał do angielskiej szkoły i zaczął nawet pisać wiersze w tym
języku. Bardzo dużo czytał (literatura piękna i filozofia). W 1905 roku wrócił
do Lizbony i przez rok studiował filozofię. Przyjął posadę w firmie handlowej,
prowadząc korespondencję w językach angielskim i francuskim. Urzędnikiem był do
końca życia (praca pozostawiała mu sporo czasu na pisanie wierszy).
Nie
udało mu się założyć drukarni; bez powodzenia starał się też o stanowisko
konserwatora w muzeum pałacu pewnego hrabiego. Ponoć zaszkodziły mu powiązania
z angielskim magiem Aleisterem Crowleyem, który przyjechał odwiedzić go w
Lizbonie i... zaginął w tajemniczych okolicznościach...
Pessoa
zgłębiał doktryny ezoteryczne, przeszedł inicjację okultystyczną, tłumaczył
wiele książek z serii „Prace z Dziedziny Teozoficznej i Ezoterycznej”, a nawet
chciał zostać astrologiem. Interesował się gnozą, mistyką, zen-buddyzmem,
taoizmem, templariuszami, różokrzyżowcami; niektóre jego poematy były „dramatyczną
interpretacją magii transgresji” (vide: J. Kozielecki).
Za
życia nie znany szerszej publiczności – był postacią popularną w środowiskach
literackich. Można go było spotkać w uczęszczanych przez artystów kawiarniach;
najchętniej jednak oddawał się pisaniu i samotnym medytacjom. Mawiano, że był
nie przystosowanym do życia marzycielem. Maria Aliete Galioz tak go
sportretowała: „Jeśli pominiemy cechy indywidualne, które w nim zresztą
powiększały w najwyższym stopniu pewne jego potencjalne możliwości twórcze,
spotykamy w Fernandzie Pessoa ten niezwykle ciekawy typ człowieka, w którego
ocenie mylimy się tym bardziej, im bardziej wydaje się nam dobrze znany. Jest
to typ człowieka zewnętrznie kruchego, o usposobieniu nierównym pod maską
nieczułości, unikającego dla własnej wygody walki o sukcesy w społeczeństwie,
niezdolnego, by dać się ponosić pospolitej ambicji, zmierzającego ku
przewidzianym niepowodzeniom, nie przystosowanego do żadnego środowiska i
zawsze nieco irytującego i niewygodnego dla bliskich, dla silniejszych, do
których nigdy się nie dostosuje. Typ człowieka o niemal trudnej do zniesienia
przewadze intelektualnej, trzeźwego, smutnego, o bogatej wyobraźni, uwikłanego
w samotność i niepokój, rozgoryczonego, a jednak powstrzymującego się od jakiejkolwiek
zadowalającej realizacji [...]. Ironicznego aż do wyzwania, do zuchwałości, do
rozpaczy”.
Pessoa
był „samotnym wilkiem stepowym”. Najprawdopodobniej w jego życiu zaistniała
tylko jedna kobieta: sekretarka Ofelia de Queirós. Miłosną przygodę przerwała
depresja poety. Za sprawą bratanka Ofelii (wielbiciela Pessoa) ponownie zaczęli
się spotykać i pisywać listy. Fernando zerwał jednak znajomość, wyjaśniając w
ostatnim liście, że miłość jest uczuciem zbyt absorbującym, by mógł pogodzić je
z tym, co uważa za najważniejsze w swoim życiu: z twórczością...
Do
końca życia walczył ze stanami lęku i melancholii. W listopadzie 1935 roku
trafił do szpitala poważnie chory. Zmarł. Miał 43 lata...
Dopiero
po jego śmierci odkryto tajemniczy kufer, którego zawartość stanowiły rękopisy
i maszynopisy – ponad 27 000 stron!!!
Pisanie
sprawiało mu przyjemność i było rodzajem psychoterapii. „Lepiej jest pisać niż
odważać się żyć, choćby żyć nie było niczym innym jak kupowaniem bananów w
słońcu, jak długo świeci słońce i są banany do sprzedania” – zwierzał się
(sobie): „Piszę, bo to jest moim celem, szczytem wyrafinowania, kultywowaniem
stanów duszy, poszukiwaniem wewnętrznej rzeczywistości”.
Pessoa
zasymilował tradycję liryczną swego narodu, zgłębił problemy i niepokoje
własnej epoki, a jednocześnie – wolny od wpływów i stereotypów – wyprzedził
czas. „Na czym polega jego oryginalność? Wynika ona z głębokiej filozoficznej
refleksji na tematy, o których pisze. Z natury antydogmatyczny, nie akceptował
prawd tradycjonalnych, komunałów narosłych w ciągu wieków, mitów pokoleń” –
wyjaśnia Janina Klave.
Poeta
tworzy swój autonomiczny świat, wychodząc z „chaotycznej względności
wszechrzeczy” – próbuje różnych dróg, by dojść do absolutu, syntezy, prawdy o
człowieku. Pragnie „odczuwać wszystko na wszystkie sposoby” – wciela się więc w
rozmaite typy ludzkie, w różne sposoby myślenia. Stąd – heteronimy: rozliczne
style pisania i postrzegania świata (każdą wizję opatruje innym pseudonimem).
Przyczyną powstawania heteronimów jest (jak twierdzi autor) histeryczna gra
oraz tendencja do symulacji i mistyfikacji: „Główną cechą mojej osobowości jako
artysty jest to, że jestem poetą dramatycznym; we wszystkim, co piszę, objawiam
stale egzaltację wewnętrzną poety i bezosobowość dramaturga”. Te literacko-psychologiczne
zabiegi były próbami demistyfikowania misterium życia: „Tajemnica rzeczy? Czy
ja wiem, co to jest tajemnica! Jedyną tajemnicą jest to, że są tacy, co myślą o
tajemnicy” – wyjaśnia... zaciemniając... mistrz wiedzy tajemniej.
Pessoa
wędrował po Lizbonie, notując różne spostrzeżenia i przemyślenia, analizując
ludzi. Jego mistrzowska diagnoza stanowi przekaz i wskaźnik ludzkiego umysłu.
Mistrz Fernando jest bowiem świetnym analitykiem stanów duszy, znaczonych
smutkiem i fascynacją, wyrażonych w formie bardzo ekspresyjnej.
Proza
Pessoa odznacza się oszczędnością środków wyrazu, jest pozornie prosta i
niepozornie głęboka. „Składają się na nią fragmenty, w których zawarte są
niezliczone spostrzeżenia, uwagi, myśli, paradoksy, metafory, figury retoryczne
i egzystencjalny niepokój” (J. Klave). Kraina eliptycznych obrazów i
zagęszczonych sensów objawia się w błysku olśnienia, błyskawicy przecinającej
esencję rzeczy. Skondensowane metafory i błyskotliwe aforyzmy ujawniają
poznawcze ambicje pisarza-filozofa, który w chwili możliwie najkrótszej pragnie
przeniknąć tajemnicę kondycji człowieka i zakamarki magicznych przedmiotów,
nawet tych z pozoru trywialnych lub naładowanych iskrami absurdu.
Epigramatyczna
celność (ostrość widzenia) sytuuje portugalskiego mędrca w światłocieniu
eksperymentalnej aforystyki XX wieku. Pessoa jest aforystą niepowtarzalnym –
jego obrazy i myśli tańczą w zagęszczonych dawkach sensu... oraz oparach
bełkotu, zastępujących dywizjom przeciętnych ludzi moc prawdziwej poezji.
Aforyzmy są wszak środkiem artystycznej prowokacji i filozoficznej
dekonstrukcji.
Fernando
Pessoa każdego dnia żył niecodziennie: esencją jego egzystencji było pisanie –
tworzenie siebie: „Dawni żeglarze mawiali dumnie: żyć nie jest konieczne,
żeglować jest konieczne. Wczuwam się w ducha tego zdania, zmieniając je tak,
aby uczynić je moim: żyć nie jest konieczne, konieczne jest tworzyć. Nie
zamierzam korzystać z życia. Chcę jedynie uczynić je wielkim, nawet jeśli moje
ciało i moja dusza mają spłonąć w tym ogniu. Chcę uczynić je własnością
ludzkości, nawet gdybym miał je stracić jako moje własne”.
Pisanie
to transgresja: przekreślenie śmierci, podkreślenie nieśmiertelności.
Non
omnis moriar!
Wojciech Wiercioch
Kraków, czerwiec 2005 r.

Komentarze
Prześlij komentarz
NIECH ŻYJE KULTURA I ETYKA SŁOWA!