WOJCIECH WIERCIOCH O PROF. JANIE TRĄBCE

 


AUTOR: Wojciech Wiercioch

GNOZA: W POSZUKIWANIU MĄDROŚCI 

                                  

JAN TRĄBKA – PRAWDZIWY MĘDRZEC 

NASZYCH CZASÓW

          Filozofia jest umiłowaniem mądrości. Ale czym jest mądrość? Tego nie wiedzą nawet filozofowie – bo przecież nie znają tego, co istnieje w nich tylko potencjalnie: jako pragnienie, dążenie, tworzenie...

            Filozofia dąży do obiektywizmu, tracąc to, co subiektywne, indywidualne, niepowtarzalne, twórcze. A ponadto – paradoks! – także „w filozofii odbija się osobowość twórcy nie mniej niż w poezji i malarstwie” [1].

            Filozofia pragnie objąć swym aparatem poznawczym cały kosmos: świat natury i kultury, rzeczywistość aktualną i potencjalną, byty materialne i duchowe. Więcej: powinna objąć swą refleksją również samą siebie – własne metody i hipotezy; musi przejść na metapoziom – poziom metafilozofii (filozofii zajmującej się filozofią). Jednak ten poziom będzie domagał się jeszcze wyższej płaszczyzny abstrakcji...

            Wiaczesław Demidow pisze: „Austriacki matematyk Goedel sformułował na początku lat trzydziestych naszego wieku twierdzenie, które weszło do teorii poznania jako «twierdzenie Goedla». Głosi ono, że każdy sformalizowany, logiczny system jest zasadniczo niepełny. Zawsze można znaleźć w nim stwierdzenia, których w ramach systemu ani potwierdzić, ani obalić nie można. Dla orzekania o takim stwierdzeniu należy wyjść poza system, ponieważ inaczej nie zyska się nic, pozostanie kręcenie się w kółko. Wielu filozofów uważa, iż sztuka stanowi w stosunku do nauki taki «drugi świat», w który należy wejść, żeby przezwyciężyć twierdzenie Goedla odniesione do nauki, gigantycznego systemu logicznego. Nauka odkrywa realny obraz świata, w którym żyjemy – będzie on bez sztuki mimo wszystko niepełny” [2].

            Jeśli filozofia (najogólniejsza z nauk) potrzebuje dopełnienia ze strony sztuki czy religii – to czy może uchodzić za miłośniczkę mądrości? Jeśli filozofia nie jest ani mądrością, ani niezawodną drogą do mądrości – to czym jest? Może tylko nieokreśloną dziedziną, którą zajmują się akademiccy filozofowie? I tu pojawia się jeszcze ciekawsze pytanie: czym jest mądrość?

            Mądrość jest przedmiotem zainteresowania wszystkich religii świata. Ze szczególną uwagą i wnikliwością zajmują się nią księgi dydaktyczne Starego Testamentu. Jak ma się ta mądrość do nauk filozofów? Są to zupełnie różne przedmioty (i przymioty) ducha czy jednak mają jakiś wspólny mianownik? Jestem głęboko przekonany (po dokonaniu dogłębnych analiz), że mądrość – prawdziwa mądrość – to zbiór uniwersalnych (ogólnoludzkich i ponadczasowych) prawd, reguł, metod i dyrektyw, które wyrażane są wprawdzie za pomocą różnych słów, przysłów, porównań, zwrotów, haseł – ale wyrażają podobną wizję świata i wyznaczają zbieżne sposoby postępowania. Ludowe powiedzenie twierdzi, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu; analogicznie: różnymi drogami (korzystając z różnych „map mózgowych”) można dojść do tego samego celu – osiągnąć mądrość.

            Mądrość Salomona zawiera taką oto pochwałę mądrości: „Jest w niej duch rozumny, święty, jedyny, wieloraki, subtelny, ruchliwy, przenikliwy, bez skazy, jasny, nie podlegający zepsuciu, miłujący dobro, pilny, niezależny, dobroczynny, miłujący ludzi, silny, niezawodny, spokojny, wszechmocny, czuwający nad wszystkim i przenikający wszystkie duchy rozumne, czyste i najsubtelniejsze”. A jakie są owoce mądrości? „Jeśli w życiu bogactwo jest dobrem pożądanym – cóż cenniejszego niż Mądrość, która wszystko sprawia? Jeśli rozwaga jest twórcza – któreż ze stworzeń bardziej twórcze niż Mądrość? I jeśli kto miłuje sprawiedliwość – jej [Mądrości] to dziełem są cnoty: uczy bowiem umiarkowania i roztropności, sprawiedliwości i męstwa, od których nie ma dla ludzi nic lepszego w życiu. A jeśli kto jest żądny wielkiej wiedzy – ona zna przeszłość i o przyszłości wnioskuje, zna zawiłości słów i rozwiązania zagadek, wiedza wyprzedza znaki i cuda, następstwa chwil i czasów”[3].

            Obecnie żyjemy w świecie zatomizowanych kultur, gdzie szczególnie ostro zaznacza się rozziew pomiędzy naukami przyrodniczymi a humanistyką i religią. Ks. prof. Józef Życiński pisze, iż bardzo niepokojącym zjawiskiem jest brak opracowań teoretycznych, które zespalałyby wartości naukowe, humanistyczne i religijne, tworząc kulturową integrację umożliwiającą pełny rozwój człowieka (a więc – tworząc mądrość, najbardziej ogólną kategorię duchową). Jednym z symptomów rozczłonkowania, rozkawałkowania wiedzy pozostaje ciasna specjalizacja naukowa, w której nie ma miejsca ani na znajomość wyników nauki spoza dziedziny, ani na pytanie o całościową wizję. Również Thomas L. Peacock ostrzegał, że wiedza naukowa będzie miała wkrótce niewiele wspólnego z mądrością. Józef Życiński przekonuje, iż „ambitną intelektualnie próbę przeciwdziałania negatywnym następstwom kulturowym jednokierunkowego rozwoju badań stanowi zjawisko tzw. gnozy, rozumianej jako wiedza zawierająca składowe wyeliminowane z paradygmatu współczesnej nauki. Rozwijając swoją teorię gnozy Theodore Roszak pisze o spektrum wiedzy, które obejmuje naukę, sztukę i religię. Uprawianie nauki bez zainteresowania gnozą prowadzi, jego zdaniem, do produkowania frankensteinowskich monstrów, u których efektywność technologicznych działań idzie w parze z prymitywizmem ducha. W kręgu teologów chrześcijańskich bliską opiniom Roszaka wizję gnozy rozwijał Paul Tilich, nazywając gnozę «wiedzą przez partycypację» dotyczącą kwestii egzystencjalnych, nie zaś czysto teoretycznych. Kiedy jednak sympatie do gnozy zaczęto demonstrować w kręgach, gdzie egzaltacja eliminowała krytyczną refleksję, sam termin stał się szybko synonimem aktywności pseudointelektualnej, której nie krępuje obowiązek uzasadnienia formułowanych tez” [4].

            Drogą poszukiwania mądrości jest – obok filozofii i religii – również ezoteryka: magia, gnoza i mistyka. Magia eksploatuje wolę, która pragnie podporządkować sobie mechanizmy sterujące światem; mistyka dąży – drogą emocji – do zespolenia z Absolutem; gnoza (nie należy jej mylić z gnostycyzmem, czyli religią gnostycką) jest przejawem ludzkiej potrzeby poznania sfery sacrum.

            Wybitnym znawcą gnozy jest antropozof – Jerzy Prokopiuk: „Gnoza (greckie gnosis) oznacza poznanie. W tym wypadku chodzi jednak o transracjonalne (a więc nieintelektualne) poznanie – Boga, istoty świata, siebie samego – poprzez wewnętrzne, bezpośrednie doświadczenie. Takie poznanie-doświadczenie otrzymuje człowiek w formie objawienia (spontanicznie, kiedy inicjatywa zdaje się wychodzić od Bóstwa lub jakiejś innej istoty duchowej) lub oświecenia czy wtajemniczenia (kiedy człowiek zdaje się sam inicjować proces samoprzemiany – z reguły za pomocą trudnych i długotrwałych «treningów» ćwiczeniowo-medytacyjnych – zmierzających do uzyskania objawienia). Tak pojęta gnoza obejmowałaby także mistykę jako «gnozę niezamierzoną», intencją mistyka bowiem jest nie «poznanie» Boga, lecz utożsamienie się z nim lub upodobnienie się do niego” [5].

            Na racjonalnie myślącym człowieku XXI wieku powyższe definicje i klasyfikacje mogą robić wrażenie jakichś pseudointelektualnych (staroświeckich i zabobonnych) dywagacji nawiedzonego maniaka. A przecież te ezoteryczne tezy można przetłumaczyć na język współczesnej psychologii twórczości. Proces rozwiązywania każdego problemu – teoretycznego czy praktycznego (także dotyczącego spraw najogólniejszych i najistotniejszych) – przebiega w czterech fazach:

            1) PREPARACJA – to postawienie problemu i świadome próby uporania się z nim na drodze racjonalnych rozważań (zbieranie informacji, wnioskowanie, konstruowanie hipotez). Na tym etapie liczy się empiryczne podejście do badanego przedmiotu czy zjawiska i wiązanie tez w logiczny, spójny system. Często jednak te zabiegi nie przynoszą pozytywnego rezultatu – bo problem jest zbyt złożony albo badacz ulega stereotypom poznawczym.

2) INKUBACJA – to okres wyciszenia, rezygnacji z badań i rozmyślań, to czas relaksu lub odmiany (inny rodzaj aktywności). Gdy – mimo wytężonej pracy – dany problem nie daje się rozwiązać, uczony (lub artysta) porzuca go: postanawia odpocząć lub zmienić przedmiot zainteresowań. Nie ma tutaj znaczenia, czy świadomie stara się wykorzystać okres inkubacji (latencji, utajenia, pracy podświadomej mózgu). Istotny jest tutaj aspekt odmiany (im bardziej ten etap różni się od poprzedniego – tym lepiej): matematyk odnawia się z tomikiem wierszy w ręce, prozaik przeprogramowuje się w kontakcie z traktatami filozoficznymi, naukowiec słucha muzyki, a teolog odwiedza galerie sztuki współczesnej. Nierozwiązane zagadnienie przemodelowywane jest na poziomie podświadomości; wygasają szablony myślenia i schematy nawykowych działań; umysł zdobywa nowe – pozornie nie związane z zasadniczym dylematem naukowym czy artystycznym – dane, umiejętności; konstruuje nowe koncepcje, nastawienia, wizje. Wrażenia, doznania, odczucia, myśli, wyobrażenia, plany – wszystko to miesza się z sobą (vide: dekonstrukcjonizm i teoria chaosu), tworzy nowe relacje, związki, asocjacje: odległe i pozornie różnopłaszczyznowe memy spotykają się i układają w oryginalne konstelacje (struktury czynnościowe mózgu). Jest to (nieświadoma) cisza przed burzą!

3) ILUMINACJA – to restrukturalizacja elementów systemu (problemu), nagłe rozwiązanie zagadki, gwałtowne wyładowanie intelektualno-emocjonalne. W jednej chwili następuje reakcja łańcuchowa i erupcja (emergencja) podświadomych treści na powierzchnię świadomości; towarzyszy temu uwolnienie uwięzionych zasobów energii: entuzjazm, rozkosz, ekstaza, poczucie jasności i lekkości; ostry strumień światła rozjaśnia zakamarki mózgu i dokonuje przewartościowania wartości. W jednorazowej wizji objawia się tajemnicza strona rzeczywistości, dokonuje się wgląd, akt samopoznania i autokreacji – podczas tej przemiany wewnętrznej rodzi się Nowy Człowiek: odkrywca, stwórca.

„Akty iluminacji znane są od wieków – dowodzą tego przekazy historyczne i autobiograficzne. Mechanika ich powstawania czy też reguły ich powtarzalności są jednak nieznane (choć czyniono próby np. ich zliczania czy ujmowania w ramy jakichkolwiek statystyk populacyjnych). Warto tu przytoczyć relacje, jakie wielki matematyk, Hadamard, zebrał kiedyś od swych kolegów «po fachu». Wspominali oni w nich momenty «olśnień» – specyficznych stanów umysłu i ducha, w których następowało momentalne rozwiązanie problemów teoretycznych, nad jakimi pracowali. Miały one często miejsce po bardzo długim okresie inkubacji, były odroczone w czasie od chwili, gdy po raz pierwszy problem bywał w ogóle formułowany. Rozwiązanie przychodziło nagle, nie było niczym «zapowiadane» – olśnienie następowało w rozmaitych, nieraz niezwykłych okolicznościach (np. w chwili wsiadania do tramwaju). Później pozostawało już tylko rozwinąć je w wywód formalny – czyli rozpisać równania” (Roman Zawadzki). „U pisarzy sprawa ma się nieco inaczej, aczkolwiek dzieła literackie – w przeciwieństwie do samych autorów – powstają jako rozwinięcie pewnej jednorazowej wizji lub jako ornamentacyjne rozbudowanie powstałego znienacka obrazu, pomysłu lub skojarzenia czy wręcz pointy. Na początku jest zawsze jakaś spontanicznie pojawiająca się idea, wgląd czy asocjacja. Ów moment «olśnienia» (iluminacji) wymyka się jak dotąd jakiejkolwiek analizie – nawet jakościowej. Akt twórczy zatem nie daje się ująć w żadne ściśle racjonalne (a już na pewno nie redukcjonistyczne) ramy”[6].

Iluminacja jest procesem, którego nie rozumiemy i którego nie możemy kontrolować czy intencjonalnie wywoływać. Wybuch natchnienia to tajemniczy proces, który przywołuje na myśl ingerencję zewnętrznych, wyższych sił – inspiracja zdaje się pochodzić od Boga, Muz, Aniołów czy jakichś innych opiekuńczych duchów (albo demonów). Człowiek czuje powołanie – boskie wezwanie; budzi się z odrętwienia i zaczyna Nowe Życie, życie twórcze, uduchowione; czuje się wybrańcem bogów, wtajemniczonym w wyższe sfery egzystencji.

4) WERYFIKACJA – to czas powrotu „na ziemię”, moment rezygnacji z irracjonalnych wzlotów, transgresyjnych podróży. Nową wizję rzeczywistości trzeba teraz spokojnie, logicznie, metodycznie, sukcesywnie analizować; należy więc włączyć „racjonalny bieg” i szukać argumentów, dowodów, antytez, niespójności, niejasności. Tylko koncepcja, której nie dało się – mimo usilnych prób – sfalsyfikować, może być traktowana poważnie, może stanowić punkt wyjścia dla hipotezy, teorii, paradygmatu czy nawet światopoglądu.

Ponieważ proces twórczy jest tak wielopłaszczyznowym i tajemniczym zjawiskiem – może być analizowany jedynie wieloaspektowo, interdyscyplinarnie, holistycznie. Stąd – jest przedmiotem badań gnozy. Rudolf Steiner, pragnąc wszechstronnie ująć świat rzeczy widzialnych i niewidzialnych (percepowanych intuicyjnie i kreowanych za pomocą wyobraźni), stworzył antropozofię, którą określił jako formę neognozy, jako naukowe badanie świata duchowego, jako aktywność poznawczą, przenikającą jednostronność zarówno czystego przyrodoznawstwa, jak i zwykłej mistyki (wniknięcie w „wyższe światy” jest możliwe dopiero po rozwinięciu tajemniczych, ukrytych sił duszy). Podobną próbę zintegrowania różnych metod i pól badawczych podjął prof. Trąbka, wybitny krakowski neurofizjolog, neurolog, informatyk, cybernetyk i filozof.

JAN TRĄBKA definiuje gnozę jako orientację poznawczą, która angażuje nie tylko rozum, ale także emocje i motywacje; nie tylko wiedzę, ale również wiarę; nie tylko inteligencję racjonalną, ale i emocjonalną oraz duchową; stąd istotne znaczenie intuicji, imaginacji, inteligencji...

Obiektem gnozy – w ujęciu Trąbki – jest świat zbudowany z faktów (rzeczy aktualnych), z szans i ryzyka (rzeczy prawdopodobnych i przypadkowych) oraz z mitologicznej fantazji i antynaturalnej fikcji (rzeczy niemożliwych). Ten totalitaryzm intelektualny całościowo kształtuje światopogląd, budując pomost pomiędzy nauką i sztuką, tworząc platformę, na której jest miejsce i dla racjonalizmu, i dla fideizmu[7].

Gnoza wykazuje dążność do zacierania różnic między kulturą a naturą, nauką a sztuką. Gnozyjnymi środkami wyrazu są więc analogie, aluzje, antytezy, paradoksy, parabole, porównania, metafory, obrazy, aforyzmy.

Gnoza wynurza się z ciszy, kontemplacji, medytacji, deliberacji – z rozważań, które Martin Heidegger nazwał namysłem, czyli subiektywnym, wewnętrznym procesem sądzenia, refleksji nad strukturą świata i systemem wiedzy o tym świecie. Deliberacja (namysł wiedzy) jest dynamicznym procesem, który dociera do najgłębszego dna rzeczywistości – do istoty bytu.

Gnoza postuluje przemianę myślenia, uczuć i woli człowieka – jest doświadczeniem poznawczym, które unika spekulacji czysto intelektualnych. Obejmuje integralnie wiedzę ekstrawertyczną (zewnętrzną) i introwertyczną (wewnętrzną); pierwsza poszukuje obiektywizmu, komunikatywności, sprawdzalności, czyli tego, co w świecie zewnętrznym można zmierzyć, policzyć, nazwać i ująć w logiczne formuły; drugi rodzaj wiedzy dociera do tego, co prywatne, niepowtarzalne, subiektywne, nieokreślone i nienazwane[8].

Gnoza jednoczy prześwietlone świadomością przeżycia wewnętrzne, posługujące się bezkształtnymi pojęciami i amorficznymi ideami (nieostre, zatarte granice nazw i definicji). Poznanie gnozyjne rozwija się w samotności, izolacji, spokoju... Rozumienie rzeczywistości społecznej wymaga nie tylko partycypowania w wymiarze teraźniejszości i reagowania na aktualne bodźce; niezbędne jest również uwzględnianie retrospektywnego, historycznego punktu widzenia (wiara) oraz prospektywnego, futurystycznego zwrócenia kierunku obserwacji (nadzieja). Każdy odcinek czasu powinien być analizowany nie tylko za pomocą rozumu, ale i innych dyspozycji duchowych (miłość, entuzjazm, intuicja, natchnienie). Obraz świata jest specyficzną kompilacją przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Każdy wymiar czasowy – to jedynie fragment rozległego continuum (część osi czasu). Meralogia, rozpatrując stosunek części do całości, jednoznacznie dowodzi, że części składowe – złożone razem – nie są w stanie zrekonstruować całości. Całość to „coś więcej” niż suma poszczególnych fragmentów i aspektów. Jedynie gnoza potrafi uchwycić całość życia psychicznego (choć jej wizje nie są tak dokładne jak wyniki nauk szczegółowych) i wyrazić pełnię osobowości człowieka. Może więc stanowić podstawę światopoglądu: najbardziej ogólnego poglądu na rzeczywistość społeczną (natura plus kultura).

Przeszłość i przyszłość, świadomość zewnętrzna i wewnętrzna, natura i kultura, rozum i uczucie, dyskurs i namysł, analiza i synteza, samotność i spotkanie, integracja i chaos, potencjalność i aktualność, materia i duch – to sfery opozycyjne, przeciwstawne wobec siebie. Systemy naukowe i filozoficzne nie radzą sobie z integracją tak odległych wymiarów rzeczywistości; natomiast jednym z wyznaczników gnozy jest właśnie postulat łączenia przeciwieństw (coincidentia oppositorum). Ta dyrektywa metodologiczna myślenia gnozyjnego ożywia teorie filozoficzne (vide: Mikołaj z Kuzy) i doktryny ideologiczne (vide: Mircea Eliade).

Jan Trąbka rozróżnia dwa rodzaje poznawczego kontaktu z rzeczywistością – dyskurs i namysł: „Dyskurs to rozumowe, logiczne i analityczne zgłębianie zadań intelektualnych. Na każdym etapie dochodzenia do zrozumienia problemu dyskurs może być zredagowany słownie, czyli generować informację – wiedzę. Namysł skleja się we wnętrzu psychiki pod auspicjami intuicji. Zwykle przyjmuje się, że intuicja to tylko krótkotrwały wybuch, błysk, ulotne olśnienie (élan d’esprit). W istocie rzeczy intuicja może patronować dłuższym deliberacjom logicznie «nieuczesanych» myśli, może wreszcie być jednorazowym, ale całościowym widzeniem rzeczy «oczyma duszy». Dlatego namysł może być przeżywany jako długotrwała wizja lub błyskawiczny kontakt emocjonalny z obiektem zainteresowania należącym do rzeczywistości zewnętrznej” [9].

Produktem dyskursu jest esej: logicznie uporządkowany układ aksjomatów, przesłanek, twierdzeń, hipotez, teorii – spójny system założeń, argumentów, wniosków, dowodów, paradygmatów. Myślenie eseistyczne wychodzi od oczywistych tez i empirycznie stwierdzonych faktów; później – drogą dedukcji i indukcji – dochodzi do twierdzeń pochodnych; proces rozumowania sukcesywnie rozsnuwa nić związków logicznych i przyczynowo-skutkowych – tworzy ściśle powiązaną sieć pojęć, sądów, koncepcji (oraz odwołań i przypisów do traktatów analogicznych bądź rozpraw alternatywnych).

Rezultatem namysłu jest aforyzm: teza (lub antyteza jakiejś racjonalnej tezy) o rozmytych granicach, drążącą w głąb istoty rzeczy, przewrotnie obrazująca „drugą stronę medalu” i ciemną stronę psychiki. To paradoksalne stwierdzenie zazwyczaj pojawia się nagle, niespodziewanie; w błysku iluminacji wyskakuje (jak Atena z głowy Zeusa) od razu jako zdanie (lub układ kilku zdań) dojrzałe, całkowicie ukształtowane, będące mikrokosmosem, skondensowaną treścią, produktem długotrwałej – i często nieświadomej – deliberacji. Aforyzm jest ostatnim ogniwem długiego łańcucha myśli; często jest to jedyne ogniwo wyłaniające się na powierzchnię świadomości; pozostałe elementy tego łańcucha kryją się w otchłani i chaosie sprzecznych i niejasnych mitów, wspomnień, zapomnianych (pozornie) spostrzeżeń, przemyśleń, rozmów, czynów, planów, marzeń, wyobrażeń i pragnień. Produkt namysłu stanowi specyficzną monadę językową – jest memem: podstawową jednostką transmisji kulturowej, analogiczną do genu jednostką informacji, która wpływając na przebieg określonych wydarzeń, przyczynia się do powstawania swoich kopii w umysłach innych ludzi. Mem-aforyzm jest względnie odizolowaną porcją słów; nie posiada więc logicznych i jednoznacznych powiązań z całym układem uporządkowanej i uzasadnionej wiedzy; tworzy wyalienowaną wyspę, nie mającą kontaktu z kontynentami racjonalnych systemów myślowych – pojawia się bowiem w tajemniczych okolicznościach; stanowi wierzchołek „góry lodowej”, ujawnia się jako efekt intuicyjnego olśnienia.

Gnozyjne objawienia wyrastają na podłożu rewolucji wewnętrznej, rozpadu osobowości, postmodernistycznego demodelowania i demolowania psychiki oraz dezintegracji pozytywnej (vide: Kazimierz Dąbrowski). Tego rodzaju konstrukcja duchowa powinna się jednak dokonywać w sposób odwracalny (integracja wtórna) i na małą skalę (większe odchylenia od normy grożą całkowitą destrukcją).

Proces twórczy potrzebuje antynaturalnych rozwiązań. Wszystkie przemiany udoskonalające człowieka wymagają chwilowego rozchwiania aktualnej osobowości poprzez jej alienację. Postulat ten zawarty był już w alchemicznym haśle: „opus contra naturam” (działania sprzeczne z naturalnymi predyspozycjami adepta). Mircea Eliade, analizując rytuały inicjacyjne, przedstawił uniwersalny (istniejący w każdej religii) mechanizm stymulujący dojrzewanie jednostki poprzez jej kontakt z sytuacjami ekstremalnymi, które wywołują psychiczny szok i prowadzą do zmiany – a w konsekwencji: do rozwoju – osobowości. Także Georgij Gurdżijew (oraz mistrzowie zen) wskazywał na konieczność wprowadzania ucznia w sytuacje graniczne (porównaj: Karl Jaspers): pozbywamy się iluzji i zdobywamy pogłębiony wgląd w rzeczywistość wówczas, gdy znajdujemy się w nowych i trudnych warunkach, gdy silny wstrząs (stres) całkowicie przeobraża nasze poglądy i postawy.

Mądrość jest syntezą efektów poznawczych gnozy i filozofii. Gnoza korzysta z energetycznych źródeł emocji (podziw, lęk, tęsknota, pasja), przeczuć i nastawień, które wyłaniają się z kontemplacyjnej i medytacyjnej ciszy, z inteligencji oraz intuicji. Ten amorficzny materiał dopiero później staje się substratem dla filozofii poznania (racjonalna obróbka wielopostaciowej treści). Kontemplacja pozornie nie wnosi niczego nowego do procesów poznawczych – jest jednak niezbędnym etapem, obniża bowiem progi pobudliwości zmysłowej (poszerza zakres wrażeń). Spotęgowane możliwości percepcyjne pogłębiają nasz kontakt z rzeczywistością (mimo przejściowego zredukowania aktywności intelektualnej). Kontemplacja wywołuje duchową próżnię, która pozostawia wiele wolnego miejsca dla nowych inspiracji oraz podświadomych impulsów.

W neuronach gnozyjnych krystalizuje się podsumowanie całej zawartości mózgu: eksploracji świata zewnętrznego oraz introspekcji zagłębiającej się w odmętach wewnętrznych doznań (uaktywnienie archetypów); zespalają się dane, przeprojektowane spoza naszego ciała, z informacjami, które mózg zdołał wygenerować sam z siebie. Integrującą rolę pełnią w tym układzie emocje – te negatywne wybijają nas z rytmu i ogłupiających rytuałów. Jednak tylko w klimacie emocji dodatnich, zwłaszcza zharmonizowanych w kontakcie ze sztuką, łaska kontemplacji usprawnia pracę umysłu.

Fenomenologia opiera się na świadectwie zmysłów, czyli na obserwowaniu zewnętrznej, powierzchownej warstwy otoczenia. Ale to tylko jedna strona medalu: pod warstwą naskórka ukrywają się istotne tkanki. Właśnie noumenologia zajmuje się głębią, rzeczywistością leżącą pod sensualistyczną powłoką świata. Chcąc zgłębiać noumeny, najlepiej jest usiąść w fotelu – jak Kartezjusz – zamknąć oczy i odciąć się od wszelkiej percepcji (samodeprywacja zmysłowa). Tylko tak możemy dotrzeć do naszych determinant genetycznych i memetycznych – wraz z ich instynktownymi i intuicyjnymi pochodnymi. Z tego noumenologicznego źródła czerpiemy jednak nie pewną wiedzę, lecz inspirację i natchnienie w formie przelotnych i nieuchwytnych przeczuć i przebłysków.

Pełny kontakt z rzeczywistością jest możliwy dzięki dialektycznej syntezie sprzecznych nieraz predyspozycji, uzdolnień i metod. Przykładem może tu być współdziałanie lewej i prawej półkuli mózgu, racji „rozumu” i „serca”, logiki naukowej i artystycznej wizji, mowy i milczenia. Półkule mózgowe funkcjonują zawsze razem, ale w różny sposób. Lewa półkula posługuje się mową i dysponuje cyfrowym, szeregowym (sukcesywnym) mechanizmem przetwarzania informacji; jest analityczna i racjonalna. Prawa półkula operuje (równolegle, całościowo) procesami ciągłymi, analogowymi; żyje emocjami i motywacjami, rodzi natchnienie i entuzjazm; stanowi domenę tajemniczości i sztuki.

Gnoza, bazująca na kontemplacji i medytacji, przenika całą mentalność, wyzwala twórczą energię i stwarza podstawę do koalicji między nauką i sztuką, zespalając całokształt cywilizacji i kultury. Tylko duchowa ślepota – agnozja – nie pozwala dostrzec (poza fałszywym, intelektualnym ładem dogmatów i paradygmatów) tajemniczego misterium natury i ukrytego sensu kultury. Poza granicą teorii naukowych i systemów filozoficznych kryją się bowiem światy, o których – zdaniem Szekspira – filozofom się nawet nie śniło. Filozofia dostarcza nam jedynie cząstkowych teorii poznania (które dopiero wtórnie można zintegrować). Natomiast gnoza jest poznaniem holistycznym – uzyskuje jednorodny, całościowy, intuicyjny wgląd. Tę totalną wizję dopiero w toku dalszego badania (analizy) można rozkładać na składniki prostsze i czynniki pierwsze. Naturalnego chaosu nie można rozpatrywać fragmentarycznie; każda operacja badawcza zakłóca przebieg doświadczenia; nawet zwykłe nakierowanie reflektora uwagi powoduje powstawanie zakłóceń, deformacji, artefaktów. Już Bergson opisywał zjawisko „zabijania” natury podczas aktu racjonalnej eksploracji.

„Z wielką trudnością możemy próbować zrozumieć procesy poznawcze rozgrywające się w samym mózgu. W okresie początkowym badań neurofizjologicznych poznanie wiązaliśmy z dośrodkową (aferentną) stroną ośrodkowego układu nerwowego. Receptory – odbiorniki na obwodzie – rzutują swój stan czynny do ośrodków, czyli na najwyższe piętra analizatorów zmysłowych. Rodzące się tu wrażenia czuciowe, postrzeżenia, doznania i przeżycia wewnętrzne powstają nie tylko w trakcie analizy, ale także syntezy, i to nie w obrębie jednego synteto-analizatora, ale zawsze jako zespolenie wielu modalności czuciowych. Ponadto w wypracowaniu wielu doznań czuciowych bierze aktualnie udział także ruchowa, eferentna strona działalności ośrodkowego układu nerwowego, która modeluje, ogranicza, a nawet odcina strumień impulsów dośrodkowych lub, w razie potrzeby, dokonuje samowzbudzenia się impulsacji w różnych odcinkach drogi dośrodkowej lub odśrodkowej. W wypadku mowy nie jesteśmy w stanie określić, które komponenty mają charakter eferentny, a które aferentny. To zespolenie funkcjonalne zachodzi za sprawą sprzężeń zwrotnych, wyprzedzających i autoregulacyjnych” [10].

Obserwowanie i doświadczanie świata zewnętrznego nie jest jedynie funkcją aktualnie działających (na receptory) bodźców – nakłada się bowiem na engramy pamięciowe (efekt poprzednich kontaktów z rzeczywistością) i struktury czynnościowe mózgu, których zadaniem jest przewidywanie i przygotowywanie przyszłych zdarzeń. Oczy obserwatora nie są bierną (i wierną) kliszą fotograficzną; one aktywnie zmieniają obserwowany fragment świata. Obserwacja wpływa na przebieg doświadczenia i może zmieniać relacje między obiektami, ich tłem i obserwatorem. Percepcja jest więc zaawansowanym etapem podboju świata; w tym dziele współdziała z językiem i to nie tylko ścisłym językiem nauki i filozofii, ale również językiem bardziej miękkim (sugeruje to A. Kobrzyski), pełnym metafor, alegorii, paradoksów, aluzji, symboli, porównań, sprzeczności, aforyzmów... Niezbędna staje się tu rola gnozy, która wydaje sądy hipotetyczne, posługuje się przypuszczeniami i domysłami, wykorzystując cały potencjał duchowy (emocje, wolę i rozum).

Gnoza jest rozległym procesem badawczym: problemy i zagadki bytu ujmuje całościowo (szerzej niż filozofia, która nie dowierza uczuciom i motywacjom) – holistycznie. Trąbka dowodzi, że współistnienie gnozy i filozofii rodzi powierzchowny eklektyzm, i proponuje fuzję gnozy z cybernetyką i teorią chaosu. Jednocześnie przypomina, że korzenie gnozy tkwią w doświadczeniach mistycznych: „Do kompetencji gnozy należy spożytkowanie owoców kontemplacji: wzrostu wrażliwości na przedmioty świata, rozwijania zdolności charyzmatycznych i przywódczych, konsolidacji sił fizycznych i zdrowotnych, przebudowy osobowości, nawrócenia (metanoia). Gnoza niezliczonymi wprost łaskami wyposaża duszę mózgu” [11].

Gnostyczny kontakt z rzeczywistością rodzi apatię lub entuzjazm, obojętność lub poczucie tajemnicy, podziw lub lęk – wymaga przeprogramowania starego (jednopłaszczyznowego, wycinkowego) stylu bycia, scjentystycznych sposobów poznawania świata; domaga się deautomatyzacji, rewolucji wewnętrznej, radykalnej przemiany duchowej, egzystencjalnej inicjacji (vide: transmutacjonizm): „«Jeżeli ziarno nie obumrze w ziemi, to nie wyda plonu». Jeżeli nie zetrzemy na proch swoich starych myśli, to nie zbudujemy nowego stylu ani nowej mentalności. Pozornej, a nawet rzeczywistej śmierci psychiki – byle nie przedłużającej się na wieczność – nie powinniśmy się lękać, znając błogosławieństwo stwórcze natury posługujące się gnozyjnym chaosem, a wyrażające się samoistnym powstawaniem struktur holistyczno-fraktalowych. Ów cud rodzenia się «de novo et ex nihilo» myśli (atomów psychiki) i emocji (energii psychicznej) spotyka się na co dzień”[12].

Zwolennik gnozy musi nieraz cierpliwie czekać na objawienie. Nie może to być jednak – paradoksalnie – bierne oczekiwanie. Ezoteryka nie jest postawą pasywną – jest nastawieniem wszystkich sił duchowych na immanentną i transcendentną Prawdę, na boskie i ludzkie Piękno, na wyobrażone i stworzone Dobro.

Zdobywanie mądrości nie jest procesem prostym, spokojnym, pewnym, sukcesywnym, powszechnym. Jest wtajemniczaniem, nauczaniem tajemnym, jest walką z demonami – lękami, depresjami, urojeniami, halucynacjami, iluzjami: „Proces twórczy oraz droga postępu wymaga – jakkolwiek na krótki proces stawania się – antynaturalnych rozwiązań i alienacji. Każde ulepszenie człowieka powoduje chwilowe rozchwianie osobowości, jej przekraczanie, ale na przyzwoitą odległość. Tu można wspomnieć o teorii pozytywnej dezintegracji psychiki K. Dąbrowskiego. Dłuższe czasowo i przestrzennie oddalenie się człowieka od swojej osoby będzie przez naturę dyscyplinowane kalectwem i klęską” [13].

Teoria prof. Trąbki jest propozycją interdyscyplinarną, próbą zintegrowania najnowszych osiągnięć naukowych i koncepcji filozoficznych z bogatą tradycją sapiencjalną i ezoteryczną. Wznosi się ponad redukcjonizm, scjentyzm i racjonalizm współczesnej nauki; rezygnuje z wycinkowej pewności na rzecz całościowego spojrzenia, pełnego kontaktu poznawczego z wielopłaszczyznową rzeczywistością, pełną zagadek i paradoksów.

Każdy wymiar egzystencji człowieka ma swój aspekt poznawczy: wszystko, cokolwiek robimy, pogłębia naszą znajomość siebie i świata. Aktywność poznawcza człowieka nie ogranicza się do świadomej „pracy” zmysłów i rozumu; nasze miłości i fascynacje, lęki i tęsknoty, wierzenia i zwątpienia, walki i sojusze, słowa i wyciszenia, zapatrzenia i zamknięcia, imaginacje i wspomnienia, ideały i rytuały, wyrzeczenia i szaleństwa, łzy i uśmiechy, dyskursywność i aforystyczność, empiryzm i transracjonalizm, paradygmat nauki i wyobraźni – wszystkie te stany ducha są znakami i kierunkowskazami na naszej drodze do Krainy Mądrości.

Wojciech Wiercioch

Kraków, 15 września 2005



[1] M. Bierdiajew, Sens twórczości, Wydawnictwo Antyk, Kęty 2001, s. 24.

[2] W. Demidow, Patrzeć i widzieć, NOT-SIGMA, Warszawa 1989, s. 119.

[3] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Wydawnictwo Pallottinum, poznań – Warszawa, 1997, s. 764.

[4] J. Życiński, Trzy kultury, W drodze, Poznań 1990, s. 8.

[5] J. Prokopiuk, Ścieżki wtajemniczenia, tCHu, Warszawa 2000, s. 108.

[6] R. Zawadzki, Psychobiografie literackie, Wydawnictwo von borowiecky, Warszawa 2000, s. 35.

[7] J. Trąbka, Natura objawia swą moc. Współczesna gnoza, DWN DReAM, Kraków 1993, s. 32-34.

[8] J. Trąbka, Gnoza a nauki neurologiczne, Wydawnictwo ANTYKWA, Kraków 1998, s. 12-25.

[9] J. Trąbka, Gnoza to znaczy wiedza, ANTYKWA, Kraków 1998, s. 20.

[10] ibidem, s. 138.

[11] ibidem, s. 166.

[12] ibidem, s. 191.

[13] ibidem, s. 200.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

NIECH ŻYJE KULTURA I ETYKA SŁOWA!

AKTUALNOŚCI

RECENZJA

  AUTORZY POWIEŚCI O CHOPINIE:  JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH & WOJCIECH WIERCIOCH AUTORKA RECENZJI: ANNA STASIUK „Zaklinacz dźwięków. Powie...