WOJCIECH WIERCIOCH - PROFESOR ELZENBERG
Autor: WOJCIECH WIERCIOCH
ROZUMNY IRRACJONALIZM
„Mistrzem jest ten, kto
pewnej ilości swych bliźnich pomógł wyjść z honorem z opresji życia na ziemi” –
napisał Henryk Elzenberg. I był mistrzem: dla swoich studentów, dla wąskiego
kręgu znajomych, dla czytelników. Duchowo ukształtował również Zbigniewa
Herberta...
Elzenberg
(ur. 1887; zm. 1967) wczesne lata swojego życia spędził w Szwajcarii i Francji.
Wykładał na różnych uniwersytetach – głównie wileńskim i toruńskim. Prowadził
spokojny żywot profesora filozofii; jego postawa w okresie stalinowskim
stanowiła przykład niezależności intelektualnej i odwagi moralnej.
Był uczonym akademickim w
najlepszym tego słowa znaczeniu: subtelnym analitykiem, perfekcyjnym wirtuozem
słowa, chłodnym obserwatorem kultury, humanistą o szerokich horyzontach. Był
jednak nie tylko wybitnym filozofem – był kimś więcej: aforystą, ezoterykiem,
mędrcem...
Elzenberga możemy nazwać
rozumnym irracjonalistą; miał bowiem świadomość, że czysty racjonalizm jest
niezdolny do ujmowania i wyjaśniania egzystencji ludzkiej i jej wytworów (np.
dzieł sztuki); na drodze racjonalnej trudno jest też wypracować sobie
„przyzwoitą postawę życiową”. Racjonalizm jest konstruktywizmem: buduje twory
czysto formalne i teoretyczne, puste, poznawczo nieciekawe; umysł –
przenikający bogactwo świata – musi się przeto karmić pożywką irracjonalną.
Poznanie potoczne i naukowe
musi być dopełniane przez poznanie ezoteryczne (mistyka i gnoza). Ezoteryka
wychodzi ponad poznanie empiryczne i racjonalne – jest całościowym,
holistycznym kontaktem z rzeczywistością: angażuje intelekt, uczucia, wolę,
wrażliwość, pamięć, intuicję, wyobraźnię. Nie jest nielogiczną fantazją –
konieczny element osiągania wiedzy tajemnej stanowi praca sceptycznego rozumu,
uzupełniana jednak przez „intuicję wszechcałościową”. Na kształtowanie się
poznania intuicyjnego mają wpływ elementy pozapoznawcze, wynikające z życiowej
sytuacji człowieka. Warunkiem skuteczności tego rodzaju wglądu w świat (rzeczy,
osób, idei) jest odwrócenie się od tego, co ziemskie i materialne – oraz
przedłużenie i spotęgowanie tego, co przeżywamy w wymiarze doczesnym. Droga
wnikania w istotę rzeczywistości jest trudną i niebezpieczną pielgrzymką,
wymagającą odwagi, siły i rozsądku; jest to droga piękna, choć kręta i
wyboista; nie każdy chce i potrafi wędrować jej szlakami. Dlaczego? „Dlaczego
ucinamy tak szybko nasze najpiękniejsze przeżycia: zasłuchanie w muzykę,
zapatrzenie się w jakiś piękny obraz przyrody? Bo boimy się: pracy wewnętrznej,
którą by nas kosztowało dociągnięcie się do poziomu przedmiotu – spokoju, który
by nam obrzydził nasze czcze podniecenie codzienne – i ekstazy – która by dała
nam odczuć, że to, czym żyjemy zwykle, jest śmiercią. Trzeba przejść przez
swoistą agonię, by wejść w Pełnię całą swoją istotą; tej agonii lęka się życie i
co rychlej wycofuje się w małość” – stwierdza profesor Elzenberg.
Zrozumienie „wyższych
światów” wymaga inicjacji: przygotowania i próby. Tylko spełnienie trudnych i
bolesnych postulatów prowadzi do wtajemniczenia. Warunkiem koniecznym – ale nie
wystarczającym – jest wiedza; musi być ona dopełniona przekształceniami całej
osobowości adepta wiedzy tajemnej (to niezbywalny warunek podmiotowy). Ten etap
– to ewolucyjna przemiana wewnętrzna, preparacja (vide: Rudolf Steiner). Ten
powolny, sukcesywny rozwój może zostać zablokowany (inkubacja) – by w
sprzyjających warunkach wybuchnąć mocą i światłem (iluminacja). Olśnienie
określa Elzenberg mianem „rewolucji wewnętrznej”, która totalnie rozwala
istniejący gmach przekonań i postaw. Ten gwałtowny proces deautomatyzacji (por.
Gurdżijew) nie jest docieraniem do faktów, których się dotychczas nie znało –
jest całkowitą przemianą umysłu i powstaniem całkowicie nowej wizji
rzeczywistości: w polu świadomości rozbłyska inny, niecodzienny świat.
Ezoteryka
wyrasta z poszukiwania przez człowieka wewnętrznego uniezależnienia się od
świata rzeczy i wydarzeń. Ta wolność powinna – paradoksalnie – być również
afirmacją, zgodą, pogodą ducha. „Tak” wypowiedziane przez gnozę i filozofię
jest powściągliwe, opanowane (vide: stoicki spokój). Natomiast afirmacja
magiczna i mistyczna jest pełna entuzjazmu, ekstazy. Mądrość – postawa pełna, całościowa – jest
próbą pogodzenia tych sprzecznych (pozornie) reakcji.
Mądrość
– to pole działania wybranych, wtajemniczonych – to przestrzeń dla elity,
arystokracji ducha. Elzenberg jest mędrcem, wędrowcem zdążającym do wartości
wyższych (duchowych i transcendentnych) – nie znosi więc populizmu i myślenia
masowego; czuje się zagrożony (jak Gombrowicz i Witkacy) stadem, które stara
się go zmusić do dzielenia z nim niskich instynktów, do hołdowania potrzebom
przeżywanym bujnie i tłumnie. Mistrz Henryk nie ma poczucia solidarności z
ludźmi przeciętnymi: bez żadnego poziomu, bez aspiracji artystycznych i
intelektualnych. To rodzi jego samotność i chęć zerwania z tłumem (vide: Ortega
y Gasset – Bunt mas); to budzi sprzeciw wobec totalitaryzmów, wobec
tłamszenia jednostki (a szczególnie – nieprzeciętnej indywidualności) przez
represyjny aparat państwowy. Od tej postawy niedaleko już do „obywatelskiego
nieposłuszeństwa (vide: M. Gandhi, E. Jűnger, H.D. Thoreau) i buntu wobec
istniejących stosunków społecznych i struktur politycznych.
Profesor
Elzenberg był naukowcem i entuzjastycznym wielbicielem sztuki, mistrzem
spekulatywnego myślenia i człowiekiem głębokiej medytacji; swoje powołanie
widział w doświadczaniu i interpretowaniu nieprzemijających prawd i praw
mądrości. Wiedział, że jądro tajemnicy świata jest wszędzie tam, gdzie
potrafimy dostrzec przejrzystość wszechrzeczy.
Mistrz Henryk uzmysławia nam, że każdą
z naszych czynności możemy przebóstwić, uświęcić. Świadomość tego faktu może
nadać naszemu życiu nową jakość – wprowadzając nas w stan zachwytu nad pięknem
świata i w chwile entuzjazmu, które stają się pięknem i piętnem heroizmu,
znakiem twórczej aktywności.
W. Wiercioch
Kraków, maj
2005

Komentarze
Prześlij komentarz
NIECH ŻYJE KULTURA I ETYKA SŁOWA!