PISARZE.PL

 


AUTOR: WOJCIECH WIERCIOCH


POLSKA AKADEMIA LITERATURY – REAKTYWACJA

 

Literatura polska znajduje się w stanie pełzającego kryzysu – to chyba nie ulega wątpliwości.

Czytelnictwo jest w zapaści, mecenat państwowy i samorządowy słabo wspiera sztukę (a prywatny to wyższa szkoła finansowego wyrachowania); ceny książek są stosunkowo wysokie, zaś na biznesie literackim zarabiają głównie hurtownicy i detaliści oraz potężne koncerny wydawnicze. Pisarze cienko przędą, na dobre zarobki mogą w Polsce liczyć głównie twórcy kryminałów, thrillerów, romansów, powieści obyczajowych i książeczek dla dzieci. W rankingach najlepiej zarabiających polskich powieściopisarzy nawet Olga Tokarczuk plasuje się dopiero w drugiej dziesiątce, i to pomimo potężnego kapitału symbolicznego, jaki zapewniła jej Nagroda Nobla. Trudno się więc dziwić, że Wiesław Myśliwski, wybitny prozaik, w ogóle nie występuje w tego typu zestawieniach. A co dopiero jakiś ambitny literat młodszego pokolenia. Nie można się zatem dziwić, że w XXI wieku pisarz nie jest już autorytetem, osobą opiniotwórczą, duchowym przywódcą polskiej inteligencji.

Na tym nie koniec. Nadciągnął już kolejny kryzys, a ten może się skończyć absolutną katastrofą. Skoro każdego rodzaju przełom technologiczny reorganizuje życie społeczne – wkroczenie sztucznej inteligencji na arenę kulturalną może się okazać końcem świata ludzkiej literatury. Jedynym pocieszeniem dla ludzi pióra i klawiatury może być teza twórcy pojęcia „klasa kreatywna” – Richarda Floridy: kryzys to szansa na nowe rozdanie. Pod warunkiem, oczywiście, że polska klasa kreatywna podejmie wyzwanie, wprowadzając w życie nowy paradygmat rozwoju kultury.

Nie zawsze najnowsze wzorce, trendy i mody są najlepszymi rozwiązaniami. Często stare pomysły (w nowej odsłonie) okazują się skuteczniejsze.

Ad rem. Osobiście sądzę, że istniejąca w latach 1933-1939 Polska Akademia Literatury odegrała w naszych dziejach wyjątkowo pozytywną rolę, i to na wielu płaszczyznach kultury, zaś jej reaktywowanie mogłoby obecnie zapobiec procesom upadku naszego piśmiennictwa, a nawet całkowitej destrukcji języka polskiego (jestem przekonany, że grozi nam to w perspektywie drugiej połowy XXI wieku).

Z projektem powołania instytucji wspierającej literaturę i język polski wystąpił już w 1918 r. Stefan Żeromski (niestety, PAL powstała już po jego śmierci). Akademia została powołana pod auspicjami Straży Piśmiennictwa Polskiego i miała się zajmować uhonorowaniem i promowaniem najwybitniejszych autorów i utworów literackich. Jej statut jednoznacznie przedstawiał cel: podniesienie poziomu polskiego piśmiennictwa. To się udało zrealizować – Akademia stała się najwyższym organem opiniotwórczym w sprawach kultury. Co nie powinno dziwić, gdyż członkami PAL zostały wybitne osobowości, np. Wacław Sieroszewski, Leopold Staff, Juliusz Kaden-Bandrowski, Wacław Berent, Zofia Nałkowska, Zenon Przesmycki, Karol Irzykowski, Bolesław Leśmian, Tadeusz Boy-Żeleński, Jerzy Szaniawski, Ferdynand Goetel, Kornel Makuszyński, Kazimierz Wierzyński. Taka „potężna gromadka” musiała mieć wpływ na życie literackie naszego kraju. Z takimi postaciami liczyć się musiał każdy polityk i samorządowiec, każdy przedsiębiorca czy biskup.

Polska Akademia Literatury odznaczała znakomitych i dobrze rokujących pisarzy Złotym i Srebrnym Wawrzynem Akademickim oraz Nagrodą Młodych PAL. Wśród uhonorowanych w ten sposób literatów znalazła się właściwie cała czołówka Parnasu II RP – od Marii Dąbrowskiej, Kazimiery Iłłakowiczówny, Zofii Kossak, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej aż po Melchiora Wańkowicza, Michała Choromańskiego czy Jalu Kurka.

PAL wspierała czytelnictwo nie tylko poprzez budowanie prestiżu literatury i wskazywanie – w gąszczu nowości – najwartościowszych dzieł, ale również organizując odczyty, publiczne dyskusje oraz honorując różne instytucje i osoby „za szerzenie zamiłowania do literatury polskiej” (w tej kategorii znaleźli się np. bibliotekarze, pedagodzy, działacze społeczni, reżyserzy, tłumacze, wydawcy, księgarze).

W skrócie: PAL była elitarną instytucją, która podnosiła prestiż polskiego piśmiennictwa i rangę pisarzy, sprawowała opiekę (prawną, materialną, symboliczną) nad środowiskiem literackim i stała na straży kultury narodowej. Prosty wniosek może być tylko taki: należy reaktywować tę szacowną instytucję. Jednak – a to w Polsce niemal standard – zaraz pojawią się maruderzy, pieniacze, ironiści, prześmiewcy czy inni mędrkowie maści wszelakiej…

Ostatnio na Facebooku zadałem pytanie, czy PAL powinna zostać reaktywowana. Nie było wielkiego odzewu, moi rodacy nie interesują się sprawami tak abstrakcyjnymi, jak jakaś tam kultura. Jednak te kilka komentarzy i tak daje do myślenia. Jeden z dyskutantów opinię swoją wyraził wprost: „Nie, to byłaby kolejna lewacka instytucja do „trzepania kasy”. Inny zaś stwierdził: „Żadna akademia kulturze nie pomoże. Trzeba twórców i odbiorców. Akademia to taka dekoracja. Część pisarzy będzie trzepać kasę na modnych tematach, część czytelników kupi głupoty. Ani minister, ani Akademia Kultury, ani Związek Literatów Polskich tego nie zmienią”. Trzecia wypowiedź była bardzo nieoczywista: „Nie wiem, czasami zastanawiam się nawet nad cenzurą. Ale oczywiście komercja bije wszystko” (pomijam te mniej merytoryczne komentarze, choćby typu: „Tak, ale tylko z Jackiem Dehnelem jako dożywotnim prezesem”).

CIĄG DALSZY NA STRONIE: 

https://pisarze.pl/2026/02/17/wojciech-wiercioch-polska-akademia-literatury-reaktywcja/


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

NIECH ŻYJE KULTURA I ETYKA SŁOWA!

AKTUALNOŚCI

RECENZJA

  AUTORZY POWIEŚCI O CHOPINIE:  JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH & WOJCIECH WIERCIOCH AUTORKA RECENZJI: ANNA STASIUK „Zaklinacz dźwięków. Powie...