JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH - WIERSZE

 


Kłótnia

zachód uczucia

soczyste słońce wpada do laptopa

myszka drży

 

Deszcz

stukają obcasy kropel

z chmury ścieka makijaż

obudziła się perkusja liści

 

Klown

nieodporna na psotne myśli cisza

pozostawia mu małą lukę powagi

tam wdziera się łzawa otucha

i podlizuje sercu

nadzieja na błazeńską

dojrzałość Stańczyka

 

Lek na schizofrenię

schizofrenię można leczyć

tylko miłością

ale i ta musi mieć w sobie

coś z cierpienia za miliony

 

musi być ściśnięta w kłębek

zapakowana w pled

i postawiona przy kominku

w którym wyświetlane są bajki

 

(śmiech to luka, pułapka)

 

Mała kronika szczęśliwych wypadków


Gdy pozwolicie powstać tamtemu, co jest w was, wtedy to, co macie, uratuje was. Jeśli nie istnieje tamto, co jest w was, wtedy to, czego nie macie w sobie, uśmierci was.

(Ewangelia według św. Tomasza)

rozpoznałam w sobie człowieka

to głód sprawił ten cud

bo

widzę dokąd idę

słyszę co mówię

dotykam bo czuję

czuję co tracę

myślę że myślę

czytam piszę

wariuję

 

i bardzo głodna

coraz szczęśliwsza

żyję

w toksycznej chwili

zmarszczonych powiek

 

to gra w domino

płytka za płytką

słowo za słowem

 

czasami brakuje kamienia

czasami któryś się przewraca

czasami oczko płata figle

czasami zdarzają się cuda

 

sznur kamieni już długi

droga wciąż otwarta

mam szczęście

 

Mimoza

myślałam że przyjaźń jest nieśmiertelna

że z czasem wypiła bruderszaft

że zna dialektyczne prawdy

że na piętach ma podkowy szczęścia

tymczasem jednej było brak

 

dzisiaj już wiem

że na przepraszam

dla mimozy jest zawsze

o jeden dotyk

za późno

 

Narodziny

świt wyszedł z kokonu

bielinek rozpostarł skrzydła

na liściu paproci

 

Ósme niebo

w ósmym niebie

nie ma niebiańskich traktów

i krokusów zapomnienia

w ósmym niebie rozdają liście figowe

i stoi tam okrągły stół

stół na wariackich papierach

piwa nie podają

ósme niebo to przystanek

karczma RZYM dla tych

którzy święcą każdy środek

w ósmym niebie na stole

dowody biją po oczach

błyszczą partyzanckie ostrza

Makbetowskich noży

stępionych na marzeniach

o siódmym niebie

zbyt blisko stąd do piekła

zbyt daleko z tego nieba

do nieba

 

Paradoks

noszę z sobą swój dom

puszkę prowokacji

wokół której fruwają motyle


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

NIECH ŻYJE KULTURA I ETYKA SŁOWA!

AKTUALNOŚCI

RECENZJA

  AUTORZY POWIEŚCI O CHOPINIE:  JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH & WOJCIECH WIERCIOCH AUTORKA RECENZJI: ANNA STASIUK „Zaklinacz dźwięków. Powie...