WOJCIECH WIERCIOCH - PROZA POEZJI

 


AUTOR: WOJCIECH WIERCIOCH

PROZA POEZJI

Kim jest poeta? W mniemaniu przeciętnego zjadacza chleba – jest to osobnik śmieszny, niepraktyczny, oderwany od rzeczywistości, żyjący marzeniami i mrzonkami, zajmujący się pisaniem nikomu niepotrzebnych wierszyków, nie potrafiący znaleźć dla siebie jakiegoś konkretnego (przynoszącego wymierne korzyści) zajęcia. Poeta postrzegany jest jako blady wymoczek, używający jakiegoś niezrozumiałego, patetycznego, osobliwego języka...

            A kim naprawdę poeta jest? I jaki powinien być? Louis MacNeice udzielił takiej odpowiedzi: „Poetę widziałbym jako człowieka krzepkiego, wymownego, czytającego gazety, zdolnego do litości i do śmiechu, zainteresowanego w ekonomii, lubiącego kobiety, wrażliwego na doznania zmysłowe”. Poeta powinien więc być człowiekiem żyjącym pełnią życia: osobowością bogatą, wielowymiarową.

            Pisarze – od początku istnienia literatury – byli ludźmi aktywnymi, ciekawymi świata, otwartymi na wszystkie barwy życia. W Alchemii słowa przepięknie o tym pisze Jan Parandowski: „W żadnej sztuce nie ma takiej rozmaitości typów i stanowisk ludzkich jak w literaturze. Są tam święci, papieże, cesarze, królowie, wodzowie, mężowie stanu, zdobywcy, pionierzy, awanturnicy, żołnierze, uczeni, artyści, każda warstwa społeczna, każdy zawód, każde rzemiosło znajdzie w niej swoich przedstawicieli”. „Dworacy i samotnicy, asceci i opoje, gołębie serca i dusze drapieżne mieszają się z postaciami heroicznymi, ludźmi szaleństwa lub występku, nie ma takiej odmiany charakteru, która by nie mogła się powołać na jakieś sławne lub znane nazwisko w literaturze”. „Jeśli się przyjrzeć uważnie, łatwo się przekonać, że w dziejach literatury jest nieporównanie więcej żywotów burzliwych, awanturniczych, urozmaiconych przygodami, walką, zmiennością zawodów i fortuny niż spokojnych egzystencji, zakłócanych tylko rozterką procesów twórczych”.

            Oto piękna teoria. A jaka jest praktyka? Tak jak w każdej dziedzinie – i w poezji zdecydowana większość „twórców”... to grafomani: ludziki, które piszą dla zaspokojenia snobistycznych potrzeb, dla których poezja jest formą psychoterapii (np. lekiem na ból utraconej miłości); to także żałosne pisarczyki, nie kochające poezji, nie mające głębokiego kontaktu z tradycją literacką. A czy można pisać... nie czytając? „Nie można być zawodowym piłkarzem nie oglądając meczów piłkarskich, trudno też pisać wiersze nie czytając poezji. Zadziwiające, że wielu ludzi tego nie docenia” (Matthew Sweeney i John Hartley Williams).

Czym jest poezja? Dlaczego ludzie piszą? Jakie znaczenie ma ta sfera ludzkiej aktywności? Jaki jest sens twórczości?

            „Poezja jest najpotężniejszą formą retoryki; formą, która jest czymś więcej niż zwykłą retoryką: kształtuje ludzi, na których polityk oddziaływuje retoryką. Filozof nie jest w stanie poruszyć narodów, bo przemawia do nielicznych. Poeta może przetłumaczyć myśl filozofa na wyobrażenia, które dotykają najgłębszych namiętności i sprawiają, że człowiek wie nie wiedząc, że wie” – Allan Bloom: „Poeta zna charaktery ludzi, zarówno z obserwacji, jak i z rozmowy z nimi. Człowiek inteligentny czyta poezję z całą powagą, wiedząc, że poezja opisuje pewien rodzaj doświadczenia, niedostępnego komuś, kto zajmuje się innym rodzajem twórczości lub nauką”.

            Poezja „rozjaśnia egzystencję”, gdyż doświadczenia życiowe są materiałem na wiersze; a zawód poety polega na zamienianiu tego, co nie poetyckie, w poezję.

            Życie wywiera wpływ na poezję, ale i literatura wpływa na egzystencję. Zadaniem pisarza jest przekazanie potomności języka, w którym tworzył, języka podniesionego na kolejny, wyższy stopień: doskonalszego, bogatszego, bardziej precyzyjnego niż ten, w którym zaczynał pisać. Poeci wywierają głęboki wpływ na wszystkich, którzy posługują się danym językiem; pomagają przeciętnemu użytkownikowi języka w rozszerzaniu skali odbieranych przez niego wrażeń – a więc wzbogacają i poszerzają jego „bycie w świecie”. Sugestywnie pisze o tym T. S. Eliot: „Zadanie poety polegające na ułatwianiu ludziom zrozumienia tego, co niezrozumiałe, wymaga posiadania olbrzymich zasobów językowych. A poprzez rozwijanie języka, poprzez wzbogacanie znaczenia słów i dowodzenie, jak wiele można za ich pomocą dokonać, poeta umożliwia zwykłym ludziom odbiór o wiele szerszej gamy odczuć i emocji, ponieważ daje im słowa, którymi mogą owe odczucia i emocje wyrażać”.

Twórczość literacka ma nie tylko swój wymiar psychologiczny i socjologiczny; może też wznosić nas w sferę metafizyki i mistyki, może być żądzą przezwyciężania świata – wzlatywaniem w stronę ducha, transcendowaniem tego, co przyziemne, zwyczajne, banalne, materialne...

            Zdaniem Mikołaja Bierdiajewa, genialnego rosyjskiego myśliciela, akt twórczy jest wyjściem poza granice tego świata, a ekstaza twórcza jest ekstazą religijną – poszukiwaniem zbawienia w innym, wyższym wymiarze rzeczywistości.

            Genialność (tworzenie arcydzieł) – tak jak świętość – jest wezwaniem, wybraniem, powołaniem: „Idea powołania ze swej istoty jest ideą religijną, a nie «światową», realizacja tego powołania jest religijnym obowiązkiem. Kto nie wypełnia swego powołania, kto zakopuje w ziemi swój talent, popełnia ciężki grzech przed Bogiem. Na drogę genialności człowiek zostaje tak samo skierowany przez Boga, jak i na drogę świętości. Jest przeznaczenie być genialnym, jak i jest przeznaczenie być świętym”.

            Twórcza droga musi więc być napięciem całego ducha ludzkiego – połączeniem nieprzeciętnego talentu z oryginalną osobowością. Stąd – konieczność ofiarnego wysiłku, pragnienie pokonania przeciętności, dar mistycznej kontemplacji świata, tchnienie wolności i duchowości... „Twórcza droga geniusza wymaga ofiary nie mniejszej niż ofiara świętości. Na drodze twórczej genialności też trzeba wyrzec się «świata», zwyciężyć «świat». Jednak droga twórczej genialności wymaga innej jeszcze ofiary, ofiary z bezpiecznego życia, ofiary z gwarancji zbawienia. Kto wstąpił na drogę twórczości, drogę genialności, powinien złożyć ofiarę z cichej przystani życiowej, powinien zrezygnować ze swego szczęścia, z bezpiecznego urządzenia swego życia. Do takiej ofiary zdolny jest jedynie ktoś, kto zna ekstazę twórczą, kto w tej ekstazie przekracza granice «świata»” – Mikołaj Bierdiajew: „Genialne życie zna minuty ekstatycznego zachwytu, ale nie zna spokoju i szczęścia, zawsze znajduje się w stanie tragicznego konfliktu z otaczającym światem. Zbyt dobrze jest znane tragiczne życie geniuszy. Nawet ci geniusze, których życie układało się pomyślnie, jak Goethe i Lew Tołstoj, wewnętrznie byli bliscy samobójstwa”.

            Z powyższymi refleksjami koresponduje maksyma niemieckiego twórcy: „Żyj szczęśliwie! – oto zawołanie spokojnego obywatela. Żyj niebezpiecznie! – oto zawołanie prawdziwych artystów i prawdziwych mężów stanu” (Ernst Jünger).

Sensem twórczości jest oryginalność – przełamywanie szablonów odczuwania, myślenia i wypowiadania się. Istotą sztuki jest niechęć do powtórzeń i naśladownictwa – pragnienie nowego, twórczego wglądu w rzeczywistość.

            Zen – to system ćwiczeń, którego rezultatem ma być wewnętrzna przemiana: przeobrażenie osobowości, spotęgowanie kreatywności, poszerzenie światopoglądu. Daisetz Teitaro Suzuki wyjaśnia: „Celem dyscypliny zen jest zdobycie nowego punktu widzenia, z którego oglądałoby się istotę rzeczy”. Tego rodzaju praktyka duchowa poszukuje satori, iluminacji, nieoczekiwanego rozbłysku w świadomości nowej prawdy. Ta droga musi więc być innowacyjnością, kreatywnością. „Gdzie nie ma twórczej oryginalności, tam nie ma zen” (D. T. Suzuki).

            Buddyzm zen – to droga fizycznej i mentalnej wolności. Jego metodami są: malarstwo, poezja (haiku), sztuki walki, kontemplacja i medytacja, mistyczne rytuały, praca traktowana jako technika doskonalenia duszy, sztuka komponowania układów roślinnych (ikebana).

Haikuto miniaturowy wiersz, notujący ulotny stan jakiegoś wycinka rzeczywistości zewnętrznej (i pośrednio – wewnętrznej). Haiku jest obrazkiem – szkicem, który stwarza szczególną atmosferę, subtelnie oddziałującą na uczucia poety i czytelnika poprzez „streszczenie” świata w sposób najkrótszy, a zarazem najbardziej wyczerpujący (vide: aforyzm).

            Podobnie jak w obrazach zen (tzw. zenga) – poszczególne cząstki świata (np. kwiat czy liść) istnieją samotnie w pustej, cichej przestrzeni. Mistrzowie haiku próbowali utrwalać (ocalać od zapomnienia) i świadomie przeżywać ulatujące chwile – poddając się prawu niestałości wszechrzeczy, by zajrzeć w głąb czasu. Potrafili mocno odczuwać proste i czyste piękno rzeczy; mieli świadomość, że każdy element świata i każdy moment życia niesie inspirację – a każde spotkanie (z ptakiem, z człowiekiem, z Bogiem) może ofiarować nam satori, olśnienie: nagłe zrozumienie, pozwalające wznieść na wyższy poziom umysł i wolę, pomagające zrozumieć prawdę.

            Poznanie prawdy rodzi uczucie smutku, gdyż daje wiedzę o przemijalności piękna. „Najpiękniejsza dama czy najpiękniejszy kwiat nie mogą uciec od przeznaczenia. W głębi takiego wizerunku piękna tkwi koniec i śmierć. Kwitnące wiśnie, tak śliczne w swej czystej bieli, widziane za mgłą wiosennego świtu, są piękne, ale ich świeże teraz płatki opadną szybko jak śnieg. W smutku, jaki brzmi w tych krótkich strofach, trzeba jednak odnaleźć żart, ponieważ znaczenie to tkwi w samych słowach haikai. Żart czy zabawa tak, jak gdyby był to uśmiech łagodzący powagę poruszanych spraw. Do lirycznej, tradycyjnie sentymentalnej scenerii ze starej pieśni japońskiej zabawny styl haikai wnosi nieoczekiwaną sytuację. Łamie spokojną i rozległą przestrzeń lub kojarzy nie pasujące do siebie obrazy. Znajduje piękno w brzydocie i codzienności, a bogactwo wyrazu w słowach niemelodyjnych i mało poetyckich. Te dysonanse miały drażnić, ponieważ haikai neguje liryczny i poetycki obraz kultywowany przez dawną poezję waka” (Agnieszka Żuławska-Umeda). Również Czesław Miłosz przypomina genezę haiku – jego „pochodzenie od igraszki słownej” i dążenie do paradoksalnej zwięzłości: „Humor jest istotną przyprawą haiku i nawet świato-ogląd, jaki wyrażają, można nazwać nabożnością humorystów, stale zdumionych komicznymi stronami naszej codziennej egzystencji”.

            Duch zen wykracza poza powierzchowne podziały, wynikające z naszych przyzwyczajeń. Życie jest wielowymiarowe, pełne sprzeczności, niespodzianek, tajemnic. Życie – jak anegdota – jest krótkie i wieloznaczne, pełne paradoksów i antytez. Egzystencja (vide: egzystencjalizm Bierdiajewa) wymyka się naszym pojęciom. Jest jak tao: nazwana... znika... Opisując ją – najlepiej odwołać się do koanów i aforyzmów zen: „Jest jak miecz, który rani, a siebie nie może zranić, jak oko, które widzi, a siebie nie może zobaczyć”. „Jest to jak tygrys, ale z wieloma rogami, jest to jak krowa, tylko że nie ma ogona”.

            Czym więc jest poezja? Wisława Szymborska odpowiada – nie odpowiadając: „Niejedna chwiejna odpowiedź na to pytanie już padła”.

            A może poezja jest świętą chorobą, boskim szaleństwem? Heinrich Heine tak ją zdefiniował: „Poezja jest chorobą niektórych ludzi, podobnie jak perła jest cierpieniem ostrygi”.

            Sztuka to cierpienie, które staje się terapią, transcendencją, modlitwą, medytacją...

            „Poezja to przemiana krwi w atrament” – stwierdził Thomas Stearns Eliot.

            Poezja to misterium słowa...


Komentarze