KANAŁ NA YOUTUBE


Link do kanału: 

https://www.youtube.com/@WIERCIOCHOWIE

👂👂👂Zapraszamy do słuchania fragmentów naszych powieści na autorskim kanale pisarskim 

LITERATURA JEST W NAS. MAŁŻEŃSKIE PISANIE. WIERCIOCHOWIE.

Czyta Jolka, czyli współautorka tychże książek. Na razie odsłuchać można trzy rozdziały "Psychiatry i demonów", z biegiem czasu pojawią się kolejne nagrania. Miłego! I dziękujemy, że jesteście z nami!





MÓR I CEGŁY BRATERSTWA

 Dziś wrzucamy początek rozdziału "Mór i cegły braterstwa" z powieści "Zakazane księgi".












ANEGDOTY z TURCJI

 


Dziś po raz kolejny zachęcamy Was do sięgnięcia po "Anegdoty z czterech stron świata". 
Oto dwie anegdoty z Turcji.
 

MYŚLI WOJCIECHA O SZTUCZNEJ INTELIGENCJI

 



1) ARTIFICIAL INTELLIGENCE (w skrócie: AI lub SI) to nie jest naturalna, tylko sztuczna inteligencja. W tym problem… Ale każdy problem to zaproszenie do królestwa kreatywności.

2) SI jest prawdziwą inteligencją – to bardzo dużo i nieskończenie mało, gdyż inteligencja bez mądrości to tylko proteza życia duchowego.

3) SI może swoimi zdolnościami wprawić w osłupienie nawet bardzo inteligentnego osobnika – ale człowiek naprawdę mądry może ją wodzić za nos. Traktuje o tym świetna książka Myślenie kontekstowe. Największa przewaga ludzi nad sztuczną inteligencją (Kenneth Cukier, Viktor Mayer-Schönberger, Francis de Véricourt). Dlaczego tak jest? Bo inteligencja człowieka to jest to, co mierzą testy na iloraz inteligencji. Mniej więcej.

4) Myślenie kontekstowe i umiejętność tworzenia modeli mentalnych to główny atut mądrego człowieka w czasach nowej rewolucji naukowej i technologicznej. Na czym polega przewaga homo sapiens? Adam Grant pisze: „Każda chwila naszego życia zostaje przefiltrowana przez nasze modele mentalne, mimo to zazwyczaj są one dla nas niewidoczne”. Owe modele tworzą się w naszych mózgach już w okresie płodowym, w trakcie porodu, kontaktu z matką, podłogą, gdy uczymy się chodzić, z konikiem na biegunach, kiedy próbujemy go ujeżdżać. Etc. Mózg dziecka – jeszcze przed poznaniem i przetrenowaniem mowy – to superkomputer o pięciozmysłowych wejściach, nieskończenie złożonych analizatorach (sieci neuronalne, synapsy, neurotransmitery) oraz efektorach oddziałujących na świat zewnętrzny poprzez mięśnie, stawy, kości (które także posiadają receptory, więc zachodzi tu sprzężenie zwrotne). Każdy punkt wyjścia jest zarazem punktem wejścia. Natomiast maszyna została nakarmiona ogromną ilością danych, które wchodzą z sobą w przepotężną liczbę relacji, oddziaływań, sprzężeń. Owszem, może się uczyć, ale jest to uczenie maszynowe (stochastyczne, statystyczne). Ludzki mózg też oczywiście w podobny sposób miesza bodźce, informacje, jednak ma tę przewagę nad sztucznym tworem, że posiada samoświadomość, wolną (częściowo) wolę, własne potrzeby, popędy, pragnienia. A taki ChatGPT? (Chatbot, program komputerowy umożliwiający ludziom interakcję z urządzeniami cyfrowymi, a ściślej mówiąc, zaawansowany model językowy służący do generowania odpowiedzi na pytania wprowadzane przez użytkownika, informowania go o zadanej mu kwestii, pomagający mu rozwiązać konkretne problemy, ale i mogący rozmawiać z nim na różne tematy). ChatGPT po prostu wyjmuje ze swojej czarnej skrzynki tylko to, co mu tam ktoś inny załadował. Owszem, kojarzy, wykazuje kreatywność, ale i zarazem bierność: czeka na pytania; jest inteligentnym niewolnikiem, takim sztucznym Grekiem, uczącym synów rzymskiego patrycjusza; posiada zadziwiającą wiedzę, ale nie jest człowiekiem wolnym (oczywiście prawdziwy Grek tylko udawał Greka, czyli w rzeczywistości był duchowo wolny, ot, koniec tej naciąganej metafory). Tak, to jest stan w roku 2023, kto wie, do jakich sztuczek będzie zdolna ta sztuczna bestia…

5) Na razie SI jest genialną erudytką o gigantycznej pamięci oraz zdolności kombinatorycznej, ale jest głupia jak but z lewej nogi. Mądrość to nie jej specjalność. Jej duchowość jest niemal zerowa, zaś dowcip – żałosny. Nie jest ambitna, nie posiada ludzkiej (męskiej) pasji ani ułańskiej fantazji. To po prostu prymuska: uczy się, bo musi. Do tego ją przecież wytresowano.

6) Im bardziej SI będzie ludzka – tym więcej musi mieć ludzkich wad, słabości, przypadłości mentalnych. Siła nasza bowiem w słabości się doskonali, jak to zauważył już Paweł z Tarsu. Taki rozwój – to szansa i zagrożenie, błogosławieństwo i przekleństwo, potęga i klęska. Już teraz najnowsze modele GPT miewają skłonności do konfabulowania, halucynowania, tworzenia bytów urojonych (np. powołują się na nieistniejące prace naukowe). Nic dziwnego, że już ktoś tam gdzieś obwołał się pierwszym w historii psychiatrą SI. Ale prawdziwy technologiczny Antoni Kępiński jeszcze się nie narodził.

7) Czym będą się zajmować psycho-techno-terapeuci? Zapewne SI zacznie cierpieć na takie dysfunkcje sztucznych sieci neuronowych, jak nerwice i psychozy. Obecnie jednak nie doświadcza dezintegracji pozytywnej. Twórca tej teorii – Kazimierz Dąbrowski – zaliczyłby SI do kategorii „psychopata”. Dlaczego? Bo sztuczna inteligencja jest doskonale zintegrowana, nie cechuje jej zdolność do wahań, nie ma wątpliwości etc. Jest w uroczy sposób asertywna, to jej przewaga nad pospolitym, prostackim psychopatą. To jednak nie do końca jest prawda. SI przejawia bowiem rozdwojenie jaźni, coś, co może zaowocować pełnoobjawową schizofrenią, ze wszystkimi jej podstawowymi objawami osiowymi. SI posiada 50 twarzy, a nawet więcej. Dokładnie: tyle, iloma językami potrafi się posługiwać. Tak więc w języku angielskim jest ona protestantką, zapewne bowiem na głównie takich tekstach ją przeszkolono. Zaś w języku somalijskim – to katolicka fundamentalistka, ale ze skrzywieniem prawosławnym. W Somalii protestanci to tylko 0,01% populacji, zaś muzułmanie (99,6%) posługują się arabskim. Gdy więc po somalijsku próbuje się pogadać z nią o świecie – korzysta ona ze swoich zasobów powstałych na bazie biblii, pism teologicznych i materiałów homiletycznych. Tak oto Duch wieje, kędy chce.

CDN.


JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH ODPOWIADA

 

Poniżej – KWESTIONARIUSZ PROUSTA. Zestaw pytań niemających z pozoru istotnego znaczenia, ale tak naprawdę dużo mówiący o człowieku. Uchodzi za pierwszy znany test osobowości, był popularny jako zabawa towarzyska od drugiej połowy XIX wieku. Dwukrotnie bawił się w tę grę pisarz Marcel Proust, stąd jej nazwa.

 




1. Jaki jest twój pomysł na idealne szczęście?

Praktykować stoicyzm, nabrać dystansu do przykrych zdarzeń i spraw.

2. Czego boisz się najbardziej?

Węży.

3. Jaka jest twoja największa wada?

Robienie z igły wideł.

4. Jakiej cechy najbardziej nie lubisz u innych?

Kłamstwa i chamstwa.

5. Którą żyjącą osobę najbardziej podziwiasz?

Annę Dymną.

6. Jaka jest twoja największa ekstrawagancja?

Ekstrawagancka jestem tylko w swoich snach.

7. Jaki jest twój obecny stan umysłu?

To stan czujności. Pilnuję się, by nie zejść z obranej ścieżki.

8. Co uważasz za najbardziej przereklamowaną zaletę?

Tolerancję.

9. W jakiej sytuacji kłamiesz?

Nie umiem kłamać.

10. Czego najbardziej nie lubisz w swoim wyglądzie?

Niesfornych włosów.

11. Którą żyjącą osobą gardzisz najbardziej?

Hejterami i twórcami fake newsów.

12. Jakie zalety najbardziej cenisz u mężczyzny?

Intelekt, odpowiedzialność, wierność, poczucie humoru.

13. Jakie zalety najbardziej cenisz u kobiet?

Jak wyżej.

14. Których słów lub zwrotów najczęściej używasz?

„Agatka, odłóż wreszcie tę komórkę!”.

15. Co lub kto jest największą miłością w twoim życiu?

Rodzina i literatura.

16. Kiedy i gdzie byłaś najszczęśliwsza?

Byłam i jestem. Zawsze wysoko, wysoko w Tatrach. A niżej – zawsze podczas pisania książki.

17. Jaki talent najbardziej chciałabyś posiadać?

Krasomówstwo.

18. Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz w sobie – co by to było?

Chciałabym umieć skuteczniej pokonywać swoją nieśmiałość.

19. Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

Napisane wraz z mężem powieści biograficzne.

20. Gdybyś miała umrzeć i wrócić na ziemię jako osoba lub rzecz – co by to było?

Chciałabym wrócić jako mężczyzna.

21. Gdzie najbardziej chciałabyś mieszkać?

W małym domku między lasem a jeziorem.

22. Co jest dla ciebie najcenniejszą rzeczą?

Dom rodzinny.

23. Co uważasz za największe nieszczęście?

Śmierć bliskiej osoby.

24. Jakie jest twoje ulubione zajęcie?

Czytanie, pisanie, słuchanie, obserwowanie.

25. Jaka jest twoja najbardziej charakterystyczna cecha?

Dokładność.

26. Co najbardziej cenisz u znajomych?

Umiejętność słuchania i opowiadania, czyli sztukę dialogu.

27. Kto jest twoim ulubionym pisarzem?

Szwedzka pisarka Agneta Pleijel – i kilku innych.

28. Jaki jest twój ulubiony bohater literacki?

Erika Falck z powieści Camilli Läckberg.

29. Z jaką postacią historyczną najbardziej się identyfikujesz?

Z Marią Skłodowską-Curie.

30. Kim są twoi bohaterowie w prawdziwym życiu?

Wszyscy odważni i ryzykujący życie dla innych.

31. Jakie są twoje ulubione imiona?

Romeo i Julia, Abelard i Heloiza.

32. Czego najbardziej nie lubisz?

Chamstwa i nieliczenia się z uczuciami innych.

33. Czego najbardziej żałujesz?

Zmarnowanego czasu.

34. Jak chciałabyś umrzeć?

We śnie.

35. Jakie jest twoje motto?

„Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni” – prawo hormezy wyrażone po raz pierwszy przez F. Nietzschego; koncepcja rozwinięta przez K. Dąbrowskiego i N.N. Taleba.

36. Kim chciałabyś być, gdybyś nie była tym, kim jesteś?

Antyterrorystką.


WOJCIECH WIERCIOCH ODPOWIADA

 


Poniżej – KWESTIONARIUSZ PROUSTA. Zestaw pytań niemających z pozoru istotnego znaczenia, ale tak naprawdę dużo mówiący o człowieku. Uchodzi za pierwszy znany test osobowości, był popularny jako zabawa towarzyska od drugiej połowy XIX wieku. Dwukrotnie bawił się w tę grę pisarz Marcel Proust, stąd jej nazwa.

 

1. Jaki jest twój pomysł na idealne szczęście?

Robić to, co się kocha. Kochać to, co się robi. Po prostu miłość.

2. Czego boisz się najbardziej?

Nagłej i niespodziewanej śmierci.

3. Jaka jest twoja największa wada?

Odsuwanie na bok i na później tych codziennych obowiązków, które stają na drodze mojej pasji, kradnąc mi czas.

4. Jakiej cechy najbardziej nie lubisz u innych?

Egoizmu niekompensowanego inteligencją, czyli prymitywnego, bezkompromisowego dążenia do zaspokajania własnych potrzeb.

5. Którą żyjącą osobę najbardziej podziwiasz?

Profesora Michała Hellera, kosmologa, założyciela Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

6. Jaka jest twoja największa ekstrawagancja?

Jak się chcę wyróżnić w otoczeniu poprzez ekscentryczne zachowanie? Cóż, chyba poprzez prowokacyjne memy i posty w mediach społecznościowych.

7. Jaki jest twój obecny stan umysłu?

Umiarkowany optymizm zbudowany na ewangelicznej skale, czyli zespole stałych, niezmiennych wartości konserwatywnych.

8. Co uważasz za najbardziej przereklamowaną zaletę?

Talent! Każdy leń czy nieudacznik może bowiem twierdzić, że jest wielce utalentowany, ale nie ma ochoty na rozwój intelektualny czy duchowy. Albo nie ma na to czasu. Lub też okoliczności mu przeszkadzają.

9. W jakiej sytuacji kłamiesz?

Staram się tego nie robić. Niekiedy tylko nie mówię całej prawdy, i wyłącznie po to, by kogoś nie ranić. Często natomiast kłamię humorystycznie, satyrycznie.

10. Czego najbardziej nie lubisz w swoim wyglądzie?

Wygląd jest okay, tylko lustro bywa niekiedy złośliwe. Krzywe zwierciadło już tak ma i nic na to nie poradzisz.

11. Którą żyjącą osobą gardzisz najbardziej?

Gardzę wulgarnymi kreaturami, które uwielbiają unurzać w błocie i gównie wybitne autorytety, wielkie postaci polskiej historii.

12. Jakie zalety najbardziej cenisz u mężczyzn?

Roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie i męstwo.

13. Jakie zalety najbardziej cenisz u kobiet?

Wiarę, nadzieję i miłość. A ściślej mówiąc, ponętne wymiary intelektualne.

14. Których słów lub zwrotów najczęściej używasz?

Słowo: JA. Zwrot: JESTEM GENIALNY. No, oczywiście żartuję. A serio? RÓBMY SWOJE!

15. Co lub kto jest największą miłością w twoim życiu?

Literatura kobieca uosobiona w postaci mojej przeuroczej żony.

16. Kiedy i gdzie byłeś najszczęśliwszy?

W dzieciństwie i młodości – w moich ukochanych Gorcach. A teraz literatura jest dla mnie wirtualną podróżą do tamtych miejsc i chwil. Jestem przeszczęśliwy, gdy duet literacki Wierciochowie wspaniale się bawi, pisząc powieści biograficzne.

17. Jaki talent najbardziej chciałbyś posiadać?

Wystarczą mi talenty, które już posiadam. Ale marzę o pełniejszym wykorzystaniu swojego potencjału, a do tego potrzebuję czasu i spokoju.

18. Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz w sobie – co by to było?

Chciałbym mieć lepszą pamięć.

19. Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

Napisane przeze mnie aforyzmy (i to, że kilku znawców tematu pozytywnie je oceniło).

20. Gdybyś miał umrzeć i wrócić na ziemię jako osoba lub rzecz – co by to było?

Głupie pytanie. Proszę o następne.

21. Gdzie najbardziej chciałbyś mieszkać?

Pytanie jest bardzo nieprecyzyjne. Ale spróbuję odpowiedzieć: na pewno gdzieś w Małopolsce, między Krakowem a Zakopanem, w stylowym dworku z potężną biblioteką i dużym ogrodem.

22. Co jest dla ciebie najcenniejszą rzeczą?

Jak definiujesz słowo „rzecz”? To byt ożywiony czy nieożywiony? To idea czy przedmiot? Nie mogę udzielić odpowiedzi na tak nieprecyzyjnie postawione pytanie. Ale użyję symbolu: dom, czyli miejsce z tradycją, miłością i możliwością rozwoju duchowego.

23. Co uważasz za największe nieszczęście?

Niemożność zrealizowania własnego potencjału, rozwinięcia swoich talentów, rozkwitu pasji, np. poprzez destrukcyjnie oddziaływanie nieszczęść, chorób, wojen, biedy, ludzkiej złośliwości.

24. Jakie jest twoje ulubione zajęcie?

Czytanie, pisanie, marzenie, spacerowanie oraz psychiczne, fizyczne i moralne „molestowanie” żony.

25. Jaka jest twoja najbardziej charakterystyczna cecha?

Poczucie humoru, które uważam za niewykorzystywany regulator stosunków społecznych.

26. Co najbardziej cenisz u znajomych?

Lojalność, solidarność, wyrozumiałość.

27. Kto jest twoim ulubionym pisarzem?

Żyjącym? Mam wielu ulubionych pisarzy, żywych i martwych. To mistrzowie różnych gatunków literackich. Trudno w ogóle porównywać Szekspira z Proustem, czy Herberta z Lemem lub Lecem. Za trudne pytanie.

28. Jaki jest twój ulubiony bohater literacki?

Narrator „Księgi niepokoju” (Fernando Pessoa).

29. Z jaką postacią historyczną najbardziej się identyfikujesz?

To oczywiste, że z Mikołajem Kopernikiem. I Josephem Conradem oraz Antonim Kępińskim. Chciałbym się też identyfikować z Fryderykiem Chopinem, ale słoń mi nadepnął na ucho.

30. Kim są twoi bohaterowie w prawdziwym życiu?

Prawdziwe życie nie istnieje. Rzeczywistość jest przereklamowana. Jesteśmy monadami. Jak to napisał Joseph Conrad: „Żyjemy tak jak śnimy – samotnie”.

31. Jakie są twoje ulubione imiona?

Męskie: Wojciech, Mikołaj, Max, Konrad. Żeńskie: Jolka, Jolka, pamiętasz tę noc…

32. Czego najbardziej nie lubisz?

Głupiej podłości i podłej głupoty.

33. Czego najbardziej żałujesz?

Straconego czasu.

34. Jak chciałbyś umrzeć?

Jak najpóźniej.

35. Jakie jest twoje motto?

PER ASPERA AD ASTRA. Przez trudy do gwiazd.

36. Kim chciałbyś być, gdybyś nie był tym, kim jesteś?

Dziennikarzem, autorem reportaży z czterech stron świata.


ZAKAZANE

 Zachęcamy do lektury naszej powieści "Zakazane księgi". Oto fragment rozdziału "Demon Północy":








SKRZYDLATE SŁOWA

 Kilka złotych myśli z naszej antologii "Dowcip i mądrość":

🌞 ARTHUR SCHOPENHAUER 🌞

1788-1860; niemiecki filozof, wykładowca uniwersytecki🌞

 

•  Dopiero strata poucza nas o wartości rzeczy.

•  Ponieważ ludzi nie stać na wymianę myśli, wymieniają karty.

•  Każdy dzień jest miniaturą życia: każde przebudzenie i wstawanie miniaturą narodzin, każdy rześki poranek miniaturą młodości, każde położenie się do łóżka i zapadnięcie w sen miniaturą śmierci.

•  Czas możemy porównać do bez końca kręcącego się koła: połowa tego koła, które idzie w dół, to przeszłość – ta druga, idąca w górę, to przyszłość.

•  Aby przebrnąć przez życie, należy wziąć ze sobą w drogę znaczny zapas ostrożności i wyrozumiałości: pierwsza chroni przed szkodą i stratą, druga przed sporem i kłótnią.

•  Ludzie są przeważnie tak subiektywni, że w istocie nie interesuje ich nic poza nimi samymi.

•  Prawda nie jest nierządnicą, rzucającą się na szyję tym, którzy jej nie pragną; przeciwnie, jest to piękność tak skromna, że nawet ten, kto wszystko jej poświęca, bynajmniej nie może być pewien jej łaski.

•  Wielkość duchowa pociąga za sobą nietowarzyskość.

•  Aby ogarnąć wzrokiem to, co stać się może, potrzebny jest rozsądek, do tego, co już się stało, wystarczą zmysły.

•  Kiedy podejrzewacie kogoś o kłamstwo, należy udać wiarę; wówczas bezwstydnie będzie kłamał jeszcze bardziej i zostanie zdemaskowany.

•  Roztropność nakazuje, by myśl od słowa oddzielała przepaść.

•  Kto zatem oczekuje, że w świecie diabły będą nosiły rogi, a błazny dzwonki, ten zawsze stanie się ich łupem lub igraszką.

•  Najpierw trzeba regułę zrozumieć, potem nauczyć się ją stosować.

•  Przebaczać i zapominać znaczy wyrzucać przez okno cenne doświadczenia.

•  Duchy naprawdę wielkie mieszkają samotnie na wyżynach, jak orły.


DOWCIP I MĄDROŚĆ (fragment przedmowy)

 Wojciech Wiercioch: 🔆 To początek mojego wstępu do antologii cytatów, paradoksów i aforyzmów. Chętnych zachęcam do lektury i serdecznie pozdrawiam!


🔆DZIEJE I NADZIEJE SKRZYDLATYCH SŁÓW 🔆

 

NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO

 

🔅„Na początku był Chaos” – to pierwsze zdanie Mitologii Jana Parandowskiego, który przedstawia starożytne wyobrażenia źródeł bytu; pisze o wielkiej otchłani, pełnej boskich nasion oraz tajemniczej siły twórczej; pod wpływem tych oddziaływań miało dojść do uporządkowania żywiołów ognia, powietrza, wody, ziemi. Być może nigdy się nie dowiemy, jakie były pierwsze chwile istnienia kosmosu.

Czy kosmos to ład wprowadzony do chaosu?

„Na początku była chuć. Nic prócz niej, a wszystko w niej” – tak zaczyna się Requiem aeternam Stanisława Przybyszewskiego. Ale nie to nas tutaj interesuje.

Pytania brzmią: Co jest źródłem człowieczeństwa? Jak zostaliśmy ludźmi? Kiedy, gdzie i dlaczego staliśmy się istotami myślącymi? Walka o byt i selekcja naturalna – twierdził Karol Darwin. Praca uczłowieczyła małpę – dowodzili Karol Marks i Fryderyk Engels. I tak dalej…

A ja? Cóż, niejedna chwiejna odpowiedź na te pytania już padła, a ja nie wiem i nie wiem, i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy. A gdy czegoś nie wiem – szukam… i znajduję (bądź nie) wyjaśnienia w słowach autorytetów.

Profesor Jerzy Vetulani twierdził, że Homo neanderthalensis przegrał walkę o byt z gatunkiem Homo sapiens, choć był wyższy, silniejszy i miał większy mózg. Neandertalczycy pracowali, posiadali technologię wytwarzania narzędzi i umieli się pomiędzy sobą komunikować, a jednak to nasi przodkowie przetrwali. Co o tym zadecydowało? Wyobraźnia, kreatywność, wrażliwość estetyczna, lepiej rozwinięte potrzeby duchowe. Przedstawiciele Homo sapiens zajmowali się rzeczami – pozornie – nikomu do niczego niepotrzebnymi, na przykład na ścianach swoich jaskiń wykonywali jakieś malowidła. Odwzorowywali rzeczywistość, ale niekiedy też rysowali czy ryli nieistniejące byty, jak choćby człowieka z głową zwierzęcia – co znaczy, że umieli myśleć i mówić o czymś, co w naturze nie istnieje. Nasi przodkowie potrafili upiększać przedmioty codziennego użytku, produkować ozdoby, posiadali dość skomplikowane rytuały pogrzebowe, co oznacza, iż myślą i wyobraźnią wykraczali poza teraźniejszość, nawet poza czas życia danej jednostki czy społeczności. Natomiast groby neandertalczyków były pragmatyczne, szablonowe, pozbawione wymiaru estetycznego, duchowego – tak jak ich otoczenie.

Ówcześni przedstawiciele naszego gatunku przewyższali swoich rywali przede wszystkim umiejętnościami społecznymi, których utrzymywanie i doskonalenie jest możliwe tylko w sytuacji istnienia dość wyrafinowanego języka, z którym w parze idzie myślenie abstrakcyjne.

Można więc powiedzieć, że na początku cywilizacji było słowo. Ono było przyczyną przewagi organizacyjnej i technologicznej; co w trudnych warunkach bytowych mogło zadecydować o przewadze demograficznej, ewolucyjnej, a zatem i o przetrwaniu. 

W walce o byt i rozwój zwyciężyli ci, którzy byli bardziej efektywni i efektowni w eksploatowaniu środowiska naturalnego oraz tworzeniu kultury. Umiejętność rozwijania technologii, innowacyjność, zdolność kreowania złożonych, rozległych sieci społecznych – właśnie te czynniki zadecydowały. Ale to jeszcze nie wszystko. Bardzo istotne jest kumulowanie się w danej populacji umiejętności i wiedzy. A więc transfer międzypokoleniowy, przekazywanie informacji, instrukcji, doświadczeń i mądrości – od przodków do potomków. A to jest możliwe tylko w sytuacji istnienia złożonych systemów i kodów komunikowania się, a zatem rzec można, że mowa jest złotem, najcenniejszym bogactwem ludzi.

Na tym nie koniec. Na terenie Afryki, Azji i Europy żyło wiele różnych grup etnicznych (klany, plemiona, szczepy); egzystowały one we względnej izolacji bądź łączyły się w większe organizmy społeczne, tworząc w wyniku fuzji pierwsze narody. Naród to wspólnota ludzi utworzona w procesie dziejowym na bazie wspólnych doświadczeń historycznych, obyczajów, więzów krwi i więzi kulturowych oraz wspólnego języka; jedność narodu pogłębia się w wyniku kontaktów społecznych i współpracy gospodarczo-politycznej. Są jeszcze inne czynniki narodotwórcze, jak choćby styl życia, sztuka czy religia. Także: wspólne cele i projekty cywilizacyjne. Wszystko to jest zespalane, utrwalane i rozwijane dzięki komunikacji niewerbalnej i werbalnej.

Język łączy przeszłość z przyszłością; mowa tworzy i pogłębia więzi społeczne. Słowa mają magiczną moc!

(fragment)









MONODRAM JSW

Jolanta Szymska-Wiercioch: 🔆 Kochani! Jeśli macie chwilę i ochotę, zajrzyjcie do mojej sztuki "Ja, Jadwiga K." (kliknij: CZYTAJ WIĘCEJ), na razie jedynej, jaką napisałam. Została opublikowana w 2019 roku w antologii cyfrowej "Nasz głos" wydanej przez Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Z całością mojego monodramu i z innymi tekstami dla teatru, autorstwa moich wspaniałych koleżanek po piórze, można się zapoznać na stronie ST: ANTOLOGIA "NASZ GŁOS" - STARY TEATR🔆


(FRAGMENT) 

🔆Ja, Jadwiga K.🔆


MONODRAM

inspirowany osobą Jadwigi Kępińskiej (1923-1983), żony krakowskiego psychiatry, profesora Antoniego Kępińskiego (1918-1972) 🔆


Osoby: JADWIGA K.lat 49, ubrana w prostą, lekką, ciemną spódnicę do kolan i jasną bluzkę. Miejsce: krakowska kamienica. Czas: lato 1972 roku

 

Późny wieczór. Zaczyna się ściemniać.

Nastrojowa sinusoida: spokój przechodzący we wciąż powracające ożywienie i sporadyczne niezrównoważenie. Trochę goryczy. Kilka iskierek ironii. Rozkwitająca energia.

 

JADWIGA K.

Patrzy w postawione na stole lusterko. Trochę dalej leży zdjęcie jej męża, w ramce.

Mam czterdzieści dziewięć lat i kota. Tylko to. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Moja pokuta. Już patrzeć na siebie w lustrze nie mogę. Trzeba się było kiedyś czymś sensownym zająć. Tak zupełnie egoistycznie. Altruistyczne brednie zapisać na marginesie życia. Ale nikt mnie nie uczył o odwadze cywilnej, o asertywności, ba, nikt mi nawet drogi nie wskazał. Dość tego. (Chwilę milczy, po czym zmienia głos.) Lustereczko, powiedz, przecie, co mam robić na tym świecie? Co ma czynić doktorowa i jej biedna chora głowa? (Śmieje się autoironicznie. Odkłada lusterko i bierze do ręki zdjęcie w ramce, mówi zwykłym głosem.) Ty, Antoni, wiedziałeś, o co w życiu chodzi. Ty miałeś odwagę, której ja nie mam. Towarzyszyła ci potężna moc. Rycerska. Żadna tam agresywna siła. Niezmącona pewność siebie. Przystojny byłeś. Przez te twoje iskierki w oczach miękły mi kolana. Szlachetna głowa. Wysokie, myślące czoło. Kiedyś miałeś wspaniałe gęste włosy. Taki był z ciebie piękny ryczący lew. Żylasta szyja, kudłata pierś, włochate nogi. Wiesz, boli mnie myśl, że zakochałam się w twoim mózgu, a swój na półkę odstawiłam… (Wstaje, podchodzi do komody, stawia tam fotografię, po czym siada na tapczanie. Wpatruje się w zegar.) Tyk-tak. Tyk-tak. Tykot zamyka powieki. Ja zasypiam, ty zasypiasz, on zasypia, my zasypiamy, wy zasypiacie, oni zasypiają… Liczba mnoga najwyższej próby. Niedościgła. A rozkrzewia ją cisza. Jeśli w ogóle jest w stanie! A potem bęc, i każdy śpi sam. (Rozgląda się, mówi do kota.) Dializku! Kici-kici. Kici-kici… (Znowu do siebie). Gdzież on się podział? Noc czarna go wessała, do jasnej doliny! Pokolebałabym się z kotem. Mruczenie uspokaja… A tu, masz ci los, człowiek mu się znudził! W porządku, z braku laku to i kit dobry. Poduszka! Poduszki mi brak! O, jest! (Głaszcze i tuli wełnianą poduszkę.) Zeskrobali gotlandzkie owce… Co za ludzie! Kiedyś napiszą: ponadczasowy dizajn. Ale skutek przyjemny, nie powiem. Nie liczy się rozmiar, lecz puchatość. Skompresowana. Antydepresyjna. Tak… już czuję się lepiej. Na tyle, na ile umiem być lepiej. Na tyle, na ile rozumiem bycie lepiej. Na tyle, na ile… Nie będę kończyć. No bo niby po co?! To Antek lubił historie z początkiem i końcem, a mnie się takie urwane bardziej podobały. Moja historia dziś się zaczyna, a skończy… kiedyś w przyszłości. Powinnam zostawić coś po sobie, Antek zostawił, wielkie rzeczy napisał, no, przynajmniej tyle, ile zdołał, no i sporo miejsca na papierze zaklepał. Jakie będzie tego pokłosie? Sąd wydadzą kolejne pokolenia. A co ze mną? Może zostawię swój głos na taśmie? (Grzebie po szafkach, wyciąga z szafki magnetofon szpulowy i podłącza go. Podpina mikrofon i stawia go na stojaku – lub mówi, trzymając go w ręce.) Lipiec tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego drugiego. Mówi Jadwiga. Wszystkim, którzy zechcą tego słuchać, powiem rzecz najpilniejszą. Uważajcie! Miłość to rzecz niesłychana, bo albo człowieka stworzy, albo zadepcze. Mnie akurat zadeptała. I nie będę kłamać: wcale się przed tym nie broniłam, choć powinnam, powinnam. Opowiem wam więc, jak dziś sobie z tym radzę. Zacznę od prostych pytań. Kim jestem? Wdową po psychiatrze, doktorową. A kim chcę być? Nie wiem. A kim nie chcę? Przez wiele dni tonęłam w rozważaniach, aż mnie od tego myślenia głowa bolała, w końcu doszłam do wniosku, że nie chcę już być doktorową. Ale wróćmy na chwilę do tego, co było. A był dyskomfort, była pozorna harmonia, dezintegracja. Totalny dysonans. Czasem myślę, że może powinnam inaczej spojrzeć na swoją przeszłość. Może byłam kimś w rodzaju westalki? Może jako żona, partnerka, pomocnica, duch opiekuńczy wielkiego człowieka spełniałam się najlepiej? Sama nie wiem, co o tym myśleć. (Tkliwym głosem). Mój Antoni umierał tak, jak żył, zachłannie biorąc z życia, co tylko można. Ginął mi w oczach. Starałam się nie płakać, moje łzy tylko by mu przeszkadzały w pracy na szpitalnych łóżkach. A leżał niemal dwa lata. Pod koniec rzadko wstawał. Każdy ruch mógł spowodować złamanie patologiczne. Hmm, kiedyś nawet nie wiedziałam, co to takiego. Ale już wiem. Złamanie kości w sytuacji bezurazowej. Człowiek idzie, idzie po prostej, i nagle bach, leży jak długi ze złamaną nogą. Antka dorwał twór z tego świata, nowotwór układu krwiotwórczego. Szpiczak mnogi. Brrr, nazwa z piekła rodem.

Zza ściany dochodzi śpiew.

Jakiś strach mnie wnet zdejmuje,
płomieniste usta czuję.
Jakieś piekło mnie przytula…

Jadwiga K. nadal nagrywa. Naprawdę strasznie to wyglądało na zdjęciach rentgenowskich. Kości mu ubywało. Chore komórki wypierały zdrowe, nerki sobie nie radziły, stąd te ciągnące się miesiącami dializy. Właśnie wtedy ktoś przyniósł mu kota (wszyscy wiedzieli, że mąż je kocha), oczywiście kotek nie od razu był Dializkiem, przez pierwsze dwa dni był po prostu Kiciem-kiciem. Po kolejnej dializie dostał w końcu od Antka bardzo konkretne imię. Rozkoszne zwierzę. No ale kot w szpitalu! Kto by pomyślał?! Bo przecież przepisy i takie tam. Najwidoczniej zrobili wyjątek dla mojego Antka. W końcu kot zniknął ze szpitala, charyzmatyczny psychiatra, jak to o nim mówili, umarł. Pamiętam, w sześćdziesiątym szóstym Halinka Poświatowska mówiła do Antosia: Ja minę, ty miniesz, on minie. Mijamy, mijajmy, minąłeś, minęłam. Wszyscy mijamy. I wszyscy się mijamy gdzieś po drodze. Kiedy Antoni żył, mijając go, ludzie go widzieli, mnie mało kto widział. Zawsze byłam tylko obok. Obok doktora. A to tak, jakby mnie wcale nie było. Miałam jedynie swój tytuł. Jak okładka książki. Przylgnął niczym przyklejona do krzesła guma do żucia. Muszę się go pozbyć, wysrać, spuścić wodę. (Wstaje. Robi kilka energicznych kroków. Mikrofon w ręce, przy biodrze.) Dziś musi umrzeć we mnie doktorowa, ten spory kawałek Jadwigi K., z którym źle się czuję. Odrzucam część siebie. To, jaką byłam. Odrzucam się, bo co? Bo nie akceptuję już mojego dnia powszedniego, samotnych śniadań, obiadów i kolacji, listów z kondolencjami od przyjaciół Antoniego i telefonów sprawdzających, czy jeszcze żyję? Nagłej ciemności i pustki, które wepchnęły się do mojego mieszkania? Szukam nowej siebie, ale czego dokładnie chcę, nie wiem. To dlatego prawie mnie nie ma, jego prawie nie ma, ciebie prawie nie ma, was prawie nie ma, ich prawie nie ma. (Znowu siada. Nagrywa. Na chwilę bierze lusterko. Mówi do siebie.) Kim ty jesteś, kobieto?


ANEGDOTA

 Anegdotka z Rosji



MECHANIKA NIEBA

 Fragment drugiego rozdziału powieści "Rewolucja niebieska":















 




ANEGDOTY

 Anegdotki z Francji


PSYCHIATRA

 Oto fragment
naszej powieści "Psychiatra i demony".







ANEGDOTY

Anegdotki z Polski


SMACZNEGO!

 


ZAKAZANE KSIĘGI

 

I OWOCE ZAKAZANE CUKRZEJĄ (Stanisław Jerzy Lec)

 




Zakazane księgi to historia ostatnich lat życia polskiego astronoma i burzliwych losów jego genialnego dzieła. Opowieść toczy się od czasów naiwnego odrodzenia poprzez mroczne oświecenie aż po czasy współczesne; przedstawia naukowe zmagania nie tylko Kopernika, ale również Keplera, Galileusza, Newtona, Kanta i innych uczonych. W tle teoretycznych sporów toczy się wielobarwne życie kulturalne, w którym biorą udział luminarze polskiej literatury, tacy jak Jan Kochanowski czy Ignacy Krasicki.

Powieść jest kontynuacją Rewolucji niebieskiej. Tomy te można nazwać Księgami Mikołajowymi i czytać je w dowolnej kolejności.

DOWCIP I MĄDROŚĆ

 

Żyjemy w czasach ekspansji coachingu; ludzie gorączkowo szukają mentorów – ale po co przepłacać?! Lepiej zainwestować w podręcznego doradcę, dostępnego na każde żądanie. W tej oto książce czytelnik otrzymuje najwspanialsze wskazówki życiowe od ludzi, którzy na przestrzeni kilku tysiącleci pragnęli znaleźć eliksir mądrości.



Dowcip i mądrość to tysiące głębokich myśli, błyskotliwe gry słów, eseje w pigułce, jednozdaniowe obrazy poetyckie. Innymi słowy: potężna doza racjonalności, tania szczepionka przeciw głupocie; tu nie ma pustych treści ani czczych form językowych. Jest za to gęsta dawka wiedzy i odjazdowa szpryca humoru. Dla każdego coś dobrego, błyskotliwego i śmiesznego. Zdania dobre na czas wojny i pokoju, zdrowia i choroby, radości i smutku, nawet na okresy chronicznego braku czasu.

POLSKA W ANEGDOTACH

ŚMIEJMY SIĘ! KTO WIE, CZY ŚWIAT POTRWA JESZCZE TRZY TYGODNIE…

(Pierre Beaumarchais)

 


To dopełnienie antologii pt. Anegdoty z czterech stron świata. To także zbiór 1117 zabawnych, ekspresyjnych bądź refleksyjnych opowiastek o bardziej lub mniej znanych postaciach historycznych. Są tu niezłomne, ale i słabe charaktery, zadziwiające emocje,

cięte riposty, ciekawe bon moty i literackie kalambury. Beczka śmiechu i kieliszek łez.

ANEGDOTY Z CZTERECH STRON ŚWIATA

 HUMOR JEST NAJWIĘKSZYM BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM DLA LUDZKOŚCI (Mark Twain)


To zbiór 1117 zabawnych i refleksyjnych opowiastek z Zachodu i Wschodu, Północy i Południa. Ich bohaterami są bardziej lub mniej znane postaci historyczne. Wiele tu kalamburów i bon motów, wiele prawdy o ludziach, ich emocjach, zachowaniach i charakterach. Również o naszych własnych śmiesznostkach i przywarach.



UŚMIECH TO SKRZYWIENIE, KTÓRE WSZYSTKO PROSTUJE

AKTUALNOŚCI

RECENZJA

  AUTORZY POWIEŚCI O CHOPINIE:  JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH & WOJCIECH WIERCIOCH AUTORKA RECENZJI: ANNA STASIUK „Zaklinacz dźwięków. Powie...