Rozmawiał z nami Mirosław Haładyj z Głosu24. Tutaj przeczytacie całość:😀
Lepszy niż Leonardo da Vinci. Małżeństwo z Krakowa odsłania nieznane oblicze polskiego astronoma
Rozmawiał z nami Mirosław Haładyj z Głosu24. Tutaj przeczytacie całość:😀
Lepszy niż Leonardo da Vinci. Małżeństwo z Krakowa odsłania nieznane oblicze polskiego astronoma
WOJCIECH WIERCIOCH - AFORYZMY - "WYBUCHOWA CISZA"
Jeśli macie czas i ochotę, ogarnijcie kolejne aforyzmy Wojtka 😁
Bank pożyczy ci
pieniądze, gdy będzie pewien, że ich nie potrzebujesz.
Bardzo cenię
zdrowie. Jako lekarz najchętniej przyjmuję więc zdrowych pacjentów, zwłaszcza pacjentki.
Bądź
umiarkowany: jeden rodzaj szaleństw równoważ szaleństwami przeciwnymi.
Bądź
właściwą stroną właściwego medalu: dotykaj najwłaściwszej piersi.
Bessa. Święty Mikołaj
daje... słowo honoru.
Bez
serc, bez ducha – to dawcy przeszczepów.
Bezbłędny jest
tylko ten, kto nic nie robi lub robi tak wiele, że nikt nie ma odwagi wytykać
mu błędów.
Bezdroża
bywają drogą. Na skróty.
Bezmiar jest
jednostką miary... Absolutu.
Bezpłodne
umysły rodzą potoki słów; woda się leje, a ryby głosu nie mają...
Bezpodstawny
zarzut to często – bez wątpienia – reakcja na bezpodstawne podejrzenie, które
jest efektem bezpodstawnych (bez wyjątku) pretensji.
Bezradność jest
oczekiwaniem na absurd, który powinien nas zbawić.
Bezsilność – żeby
znieść samą siebie – wymaga wielkiej siły...
Bezstronni
to najczęściej ci zdezorientowani.
Bezstronność jest
cechą człowieka bez twarzy.
Będziemy oryginalni,
jeśli nie ulegniemy nakazom mody na oryginalność.
Biały
kruk białemu krukowi oka nie wykole. A zajmie jego miejsce na rynku.
Bicie
kobiety kwiatem bywa pracochłonne. Ale bywają mężczyźni pracowici.
Bił
się z myślami – i zabił wszystkie.
Biurokracja. Urząd
urządzi cię. I urządzi się.
Błazen nie
powinien pajacować.
Błazen, który
zawsze bywa wesoły, jest tylko pajacem. Smutek jest nawozem (pod wozem)
śmiechu...
Błądzić
jest rzeczą ludzką. Żeby więc udowodnić, że naprawdę jesteś człowiekiem, musisz
uporczywie trwać w permanentnym błędzie.
Błądzić jest rzeczą ludzką; stwarzać błądzących jest rzeczą boską.
Błędny rycerz gra
w błędne koło fortuny, a słońcem jest mu błędny ognik.
Błędy
bliźniego dają nam doświadczenie: ale są albo lekcją, albo nauczką (ale i
nauczka może być lekcją, gdy jest pilnie odrabiana).
Błędy
trzeba tłumaczyć... Na języki obce: tak obce, że niewytłumaczalne.
Błędy uczą rozumu
(rozumnych) lub nowych sposobów popełniania błędów (błędnych rycerzy).
Błękitna krew będzie
krążyć w twoich żyłach, gdy zaczniesz pić ze źródła granatowego nieba.
Błogosławieni
ubodzy duchem. Albowiem nigdy nie doświadczą męki tworzenia.
Bobkowego
liścia nie zastąpi nawet kwiat lotosu.
Bogactwo słownika
jest bogactwem intelektu. Dlatego lepiej jest poznawać nowe pojęcia własnego
języka niż te same słówka w różnych językach.
Bogactwo
słów nie zawsze idzie w parze z bogactwem myśli i ubóstwem...
Bohomaz: piękny
autoportret brzydkiego geniusza.
Bóg
dał, ksiądz wziął. Równowaga biologiczno-socjologiczna.
Bóg jest największą słodyczą.
Zawsze wybiera dla nas najsłodsze trucizny.
Bóg jest prawdą,
która wygląda jak kłamstwo lub halucynacja.
Bóg
kocha biednych, ale pomaga bogatym. Tak jak kobiety: biednym szczerze
współczują, ale wychodzą za bogatych.
Bóg pomaga tym,
którzy sami sobie przeszkadzają (uprawiają ascezę)...
Bóg spełnia nasze prośby, ale
diabeł spełnia je żarliwiej, czyniąc z nich karykatury naszych potrzeb.
Bóg: albo jest
irracjonalny (nie mieści się w granicach ludzkiego rozumu) – albo jest
racjonalny... Ale wówczas przestaje być Bogiem: staje się absolutem,
abstrakcyjnym bożkiem, urojeniem... Dlatego język mistyki zawiera treści
paradoksalne i posługuje się formą aforyzmu.
Bóg:
stwórca rzeczywistości. Artysta: twórca nadrealności.
Ból
pisze wiersze! Ale radość musi je potem (z potem) poprawiać...
Ból poznania jest
zwykle niezwykłym bólem fantomowym.
Brak asertywności.
Wahający się – przegrywa na własne życzenie. Zdecydowany – zostaje
pokonany przez zdecydowanych przeciwników lub wahających się sprzymierzeńców.
Brak
choroby będzie chorobą dopiero wtedy, gdy się zarazimy od kogoś, kto jest
zdrowy jak ryba; a nie jak człowiek.
Brak
poczucia humoru niektórzy kompensują poczuciem honoru.
Brak
podpisu nie stanowi alibi – może bowiem świadczyć o wyjątkowo złych zamiarach.
Ale i podpis nie zawsze jest popisem.
Brak
wiadomości – to dobra wiadomość. Ale tylko dla tych, którzy stracili nadzieję –
i nie oczekują już żadnych nowin.
Brak wiadomości to zła wiadomość – dla dziennikarza i grabarza...
Brak
zdecydowania w odniesieniu do własnego niezdecydowania bywa symptomem silnej
osobowości?
Braki też mogą być
wybrakowane. Tak zaczyna się mądrość lub szaleństwo.
Broń chemiczna:
kwaśna mina, zasady dewotek, sole ziemi obiecanej...
Brydż surrealny:
małżeństwo gra z lustrem. Licytuje lustrzane odbicie (się) teściowej.
Budowanie
zamków na lodzie – budujący przykład dla zbudowanych przez mass media.
Burza mózgów nie
powinna wywoływać wstrząsu mózgu.
Był
czarnym koniem na imprezie literackiej. Wypromowano go. Ale i tak mass-mediom
nie udało się z niego zrobić pegaza.
Dziś prym wiedzie pierwsza litera alfabetu ✋
Abstynent nie pije, ale potrafi nawarzyć piwa.
Abstynent:
asceta lub eks-hulaka. Nie należy tego, który nie chce, porównywać z tym, który
nie może.
Absurd
wiary: cud nie zawsze jest cudowny, a nadzieja bywa beznadziejnie naiwna.
Aby mieć coś sensownego do
powiedzenia, trzeba wpierw zastanowić się nad sensem słowa „po-wiedzieć”.
Aby polemizować z czyimś stanowiskiem, trzeba mieć własne. By
wyrobić sobie własne stanowisko, należy przeciwstawić się obcej myśli w
bezkompromisowej polemice.
Aforysta – jak pianista – powinien ćwiczyć
codziennie choćby jeden mały, niepozorny... pasażyk.
Aforysta powinien ostrzem paradoksu przebijać zimne
serca czytelników.
Aforysta powinien oszczędzać słowa;
ale jeśli chodzi o myśli – powinien być rozrzutny.
Aforysta: alchemik przemieniający
czarne myśli w złote myśli (poprzez stawianie czarnego na białych plamach
historii).
Aforysta: kąkol w zbożu poezji. Zachwaszcza i zdobi pole.
Aforysta: sfinks, który pożera siebie.
Aforysta: sprinter literatury.
Aforystyka: zbiór drobiazgów,
który nie jest drobiazgiem – jak sklep jubilerski.
Aforyzm – jak kciuk – sprawdza puls chorych wydarzeń.
Aforyzm jest antytezą autora i świata,
świadomości i wiadomości, bytu i zbytu, literatury i faktów, myśli i zmyśleń,
uczuć i przeczuć.
Aforyzm jest drogowskazem, ale niektórzy
domagają się, by był drogą...
Aforyzm jest iskrą zapłonową: nie
zapali kogoś, kto nie ma oleju (napędowo-popędowego) w głowie.
Aforyzm jest jak preparat
histologiczny: musi być niesłychanie „cienki”, by móc dostrzec pod mikroskopem
strukturę tkanki. Ale również musi być odpowiednio zabarwiony (przykładowo: paradoksem,
sarkazmem, ironią) – by móc dostrzec różne organella komórkowe.
Aforyzm jest ostatnim ogniwem
łańcucha, do którego przywiązany jest wściekły pies: ogranicza więc wolność
psa, ale zapewnia bezpieczeństwo kotu.
Aforyzm jest papierkiem
lakmusowym alchemii słowa.
Aforyzm jest spełnieniem miłości niedobranych
słów, wypełnieniem pragnienia oddzielonych myśli, dopełnieniem pustki
połączonych pragnień.
Aforyzm jest tajemniczym
cieniem, rzucanym przez zakwitającą gorycz.
Aforyzm jest ziarnem. By mógł przynieść
obfity plon – potrzebuje gnoju. Nie martwię się więc, że wokół... tylu
gówniarzy.
Aforyzm opiera się na antytezie.
Ale najpierw autor musi zdobyć tezę. Synteza jest już w gestii czytelnika.
Analizę zostawcie krytykom.
Aforyzm powinien prowokować do myślenia, ale nie
jest w stanie go zastąpić. Fraszka powinna budzić śmiech, ale nie może usypiać
łez.
Aforyzm
to nie rzeka – to wodospad: piękny, niszczący, głośny, inspirujący.
Aforyzm to upośledzony lub
grzeszny gatunek literacki. Gdy wysyłam bowiem moje aforyzmy, najczęściej otrzymuję
odpowiedź: „Z zasady nie drukujemy aforyzmów”. Ale jaka to jest zasada?
Wodolejstwo!
Aforyzm: błyskotliwe uzasadnienie
banalnej prawdy.
Aforyzm: esej w pigułce.
Aforyzm: proszek do prania mózgu.
Aforyzm: slogan propagandowy stosowany w
kampanii filozoficznej.
Aforyzmy nie mogą być pokarmem, ale
mogą być lekarstwem.
Aforyzmy: dzieci, efekty (specjalne) stosunków
erotyczno-lingwistycznych pomiędzy słowami.
Aforyzmy:
odpadki (po)myśli. Pomyślne klęski.
Aforyzmy: prawdziwe kwiaty
bolesnego świata. Aforysta: ogrodnik czy psychiatra?
Akt
skończyć się może aktem oskarżenia. Wyrokiem może być wyrocznia.
Aktor
powinien kochać tylko tę aktorkę, wobec której gra rolę amanta.
Aktywistka.
„Tę panią zawsze porywa oddolna inicjatywa” – napisał umysł ścisły. I uściślił:
„Kobiety psują się od dołu”.
Akwarium
jest dla złotej rybki więzieniem i jedyną szansą przetrwania.
Alchemia:
żądza złota. Chemia: żądza papieru.
Alkohol
konserwuje... alkoholizm.
Alkoholik:
pijak, dla którego picie nie jest już przyjemnością – jest obowiązkiem... pozamałżeńskim.
Alternatywa.
Kto nie pracuje, ten nie je. Kto pracuje, ten je – i umiera przedwcześnie: albo
z przepracowania, albo z przejedzenia.
Aluzja:
poroniony realizm, niedoszła rzeczywistość, niedonoszone słowa...
Aluzje bywają wielorakie: delikatne (często
nieskuteczne); przejrzyste (często zbyt skuteczne); grubiańskie (przestają być
aluzją, stając się iluzją).
Amant
niecierpliwy jest złym amantem; natomiast cierpliwy – w ogóle nie jest amantem
(choć bywa fantem w grze miłosnej).
Ambicja: aktywna forma nadziei.
Analizowanie kobiety: reductio ad absurdum
– czyli redukowanie jej stroju i nastroju...
Anarchizm:
patos nienawiści do tradycji, mało twórczy stosunek do przeszłości. Mechaniczny
bunt nie rodzi nowych wartości.
Anatomia
– dziedzina nauki dla młodych, zdolnych, nieśmiałych erotomanów.
Angelologia.
Nie sztuka być aniołem, gdy jest się osobnikiem bezpłciowym – stwierdził pewien
pedał... roweru górskiego, który zakochał się w hulajnodze.
Anioł
nie upada, bo upadły... już nie jest aniołem.
Ankieta.
Jak spędzam wolny czas? Ja nigdy nie spędzam czasu (bo przepędzam nudę).
Antropologia. Człowiek jest istotą rozdartą i
rozdzierającą, a kobieta nawet – rozdzierającą się...
Apartament
też może być przytułkiem (na przykład od słowa „przytulać się”)...
Apatia: stosunek do stosunku po stosunku.
Apogeum dokonań: genialnie
opisać absolutny brak dokonań.
Apokryf: dzieło ucznia, który nie stał się
mistrzem (na przykład słowa); dzieło ignorowane przez wpływowych apostołów.
Apoteoza:
marzenie Ikara, wspomnienie Dedala. Lub na odwrót...
Argumenty są słabe, gdy się ich nie wzmocni
pozorami – na przykład uśmiechem.
Arszenik:
trucizna lub lekarstwo (to zależy od punktu widzenia).
Artykuł
wstępny nie jest artykułem pierwszej potrzeby, choć często jest środkiem
pierwszej pomocy...
Artysta musi ćwiczyć swoją wolność
w więzieniu formy.
Artysta
tworzy siebie (dzieło – tylko przy okazji). Pisanie książki jest próbą
kształtowania własnej przyszłości. Henryk Elzenberg: „Gotowe dzieło kształtuje
realne życie późniejsze, wyznacza mu tok i kierunek”. Nierealność modeluje
realność. Oto realizm idealizmu.
Artyzm
to posąg stojący na cokole rzemiosła – nie ma tu więc sprzeczności, a tylko
porządek rzeczy (hierarchia bytów i czynów). Basho, mistrz haiku, pisał: „Nauczcie
się dobrze reguł, a potem zapomnijcie o nich”.
Arystokrato, korzenie wszystkich
drzew genealogicznych sięgają dna (kwasu dezoksyrybonukleinowego).
Asceza
jest wstępem (środkiem) do ekstazy. Ekstaza bez udręki może być jedynie iluzją
lub omamem.
Asceza: przyjemność
nieprzyjemności.
Aspiracje.
Im wyżej postawisz poprzeczkę, tym wyżej podskoczysz i mocniej się
potłuczesz... Ale bez ambicji niczego nie osiągniesz.
Aspiracje. Podnieś sobie poprzeczkę. Przechodząc
pod nią, nie będziesz się musiał schylać.
Astma
– atak duszności. Ekonomia – atak bezduszności.
Atena
nie mieszka w Atenach: z głowy Zeusa wskoczyła w nasze czaszki.
Autopromocja.
Wystrzegaj się zapomnienia i ostracyzmu. Ale im skuteczniej wystrzegasz się
zapomnienia, stosując agresywne metody autoreklamy, tym łatwiej możesz stać się
przedmiotem (antypodmiotem) ostracyzmu.
Autopromocja: promocja męskości za
pomocą auta.
Autor dzieł poczytnych nie musi
być poczytalny.
Autor musi być w swoim dziele
nie tylko bogiem (obecny-nie-widzialny), lecz również szatanem (musi kusić do
tego dzieła).
Autor
natchniony przekonuje: „Lepszy szacunek niż wielkie bogactwo”. Ale jak w
dzisiejszych czasach zdobyć szacunek bez bogactwa? – zapytuje autor
doświadczony.
Autorytety
muszą imponować. Dlatego ignorancję pseudoautorytetów trzeba ignorować.
Imponując...
Awans to tylko nowa forma degradacji – upadku w próżnię i
próżność.
🔊🔊🔊🔊🔊
Zapraszamy na nasz kanał YouTube:
https://www.youtube.com/@WIERCIOCHOWIE
Zdjęcie kostek z alfabetem: zmodyfikowany obraz autorstwa Freepik
Link do kanału:
https://www.youtube.com/@WIERCIOCHOWIE
👂👂👂Zapraszamy do słuchania fragmentów naszych powieści na autorskim kanale pisarskim
LITERATURA JEST W NAS. MAŁŻEŃSKIE PISANIE. WIERCIOCHOWIE.
Czyta Jolka, czyli współautorka tychże książek. Na razie odsłuchać można trzy rozdziały "Psychiatry i demonów", z biegiem czasu pojawią się kolejne nagrania. Miłego! I dziękujemy, że jesteście z nami!
1) ARTIFICIAL INTELLIGENCE (w
skrócie: AI lub SI) to nie jest naturalna, tylko sztuczna inteligencja. W tym
problem… Ale każdy problem to zaproszenie do królestwa kreatywności.
2) SI jest prawdziwą inteligencją
– to bardzo dużo i nieskończenie mało, gdyż inteligencja bez mądrości to tylko
proteza życia duchowego.
3) SI może swoimi zdolnościami
wprawić w osłupienie nawet bardzo inteligentnego osobnika – ale człowiek
naprawdę mądry może ją wodzić za nos. Traktuje o tym świetna książka Myślenie
kontekstowe. Największa przewaga ludzi nad sztuczną inteligencją (Kenneth Cukier,
Viktor Mayer-Schönberger, Francis de Véricourt). Dlaczego tak jest? Bo
inteligencja człowieka to jest to, co mierzą testy na iloraz inteligencji. Mniej
więcej.
4) Myślenie kontekstowe i
umiejętność tworzenia modeli mentalnych to główny atut mądrego człowieka w
czasach nowej rewolucji naukowej i technologicznej. Na czym polega przewaga homo
sapiens? Adam Grant pisze: „Każda chwila naszego życia zostaje
przefiltrowana przez nasze modele mentalne, mimo to zazwyczaj są one dla nas
niewidoczne”. Owe modele tworzą się w naszych mózgach już w okresie płodowym, w
trakcie porodu, kontaktu z matką, podłogą, gdy uczymy się chodzić, z konikiem
na biegunach, kiedy próbujemy go ujeżdżać. Etc. Mózg dziecka – jeszcze przed
poznaniem i przetrenowaniem mowy – to superkomputer o pięciozmysłowych wejściach,
nieskończenie złożonych analizatorach (sieci neuronalne, synapsy,
neurotransmitery) oraz efektorach oddziałujących na świat zewnętrzny poprzez
mięśnie, stawy, kości (które także posiadają receptory, więc zachodzi tu sprzężenie
zwrotne). Każdy punkt wyjścia jest zarazem punktem wejścia. Natomiast maszyna
została nakarmiona ogromną ilością danych, które wchodzą z sobą w przepotężną
liczbę relacji, oddziaływań, sprzężeń. Owszem, może się uczyć, ale jest to
uczenie maszynowe (stochastyczne, statystyczne). Ludzki mózg też oczywiście w
podobny sposób miesza bodźce, informacje, jednak ma tę przewagę nad sztucznym
tworem, że posiada samoświadomość, wolną (częściowo) wolę, własne potrzeby,
popędy, pragnienia. A taki ChatGPT? (Chatbot, program komputerowy umożliwiający
ludziom interakcję z urządzeniami cyfrowymi, a ściślej mówiąc, zaawansowany
model językowy służący do generowania odpowiedzi na pytania wprowadzane przez
użytkownika, informowania go o zadanej mu kwestii, pomagający mu rozwiązać
konkretne problemy, ale i mogący rozmawiać z nim na różne tematy). ChatGPT po
prostu wyjmuje ze swojej czarnej skrzynki tylko to, co mu tam ktoś inny
załadował. Owszem, kojarzy, wykazuje kreatywność, ale i zarazem bierność: czeka
na pytania; jest inteligentnym niewolnikiem, takim sztucznym Grekiem, uczącym
synów rzymskiego patrycjusza; posiada zadziwiającą wiedzę, ale nie jest
człowiekiem wolnym (oczywiście prawdziwy Grek tylko udawał Greka, czyli w rzeczywistości
był duchowo wolny, ot, koniec tej naciąganej metafory). Tak, to jest stan w
roku 2023, kto wie, do jakich sztuczek będzie zdolna ta sztuczna bestia…
5) Na razie SI jest genialną
erudytką o gigantycznej pamięci oraz zdolności kombinatorycznej, ale jest
głupia jak but z lewej nogi. Mądrość to nie jej specjalność. Jej duchowość jest
niemal zerowa, zaś dowcip – żałosny. Nie jest ambitna, nie posiada ludzkiej
(męskiej) pasji ani ułańskiej fantazji. To po prostu prymuska: uczy się, bo
musi. Do tego ją przecież wytresowano.
6) Im bardziej SI będzie ludzka –
tym więcej musi mieć ludzkich wad, słabości, przypadłości mentalnych. Siła nasza
bowiem w słabości się doskonali, jak to zauważył już Paweł z Tarsu. Taki rozwój
– to szansa i zagrożenie, błogosławieństwo i przekleństwo, potęga i klęska. Już
teraz najnowsze modele GPT miewają skłonności do konfabulowania, halucynowania,
tworzenia bytów urojonych (np. powołują się na nieistniejące prace naukowe).
Nic dziwnego, że już ktoś tam gdzieś obwołał się pierwszym w historii
psychiatrą SI. Ale prawdziwy technologiczny Antoni Kępiński jeszcze się nie
narodził.
7) Czym będą się zajmować
psycho-techno-terapeuci? Zapewne SI zacznie cierpieć na takie dysfunkcje sztucznych
sieci neuronowych, jak nerwice i psychozy. Obecnie jednak nie doświadcza
dezintegracji pozytywnej. Twórca tej teorii – Kazimierz Dąbrowski – zaliczyłby SI do kategorii „psychopata”.
Dlaczego? Bo sztuczna inteligencja jest doskonale zintegrowana, nie cechuje jej zdolność do wahań,
nie ma wątpliwości etc. Jest w uroczy sposób asertywna, to jej przewaga nad
pospolitym, prostackim psychopatą. To jednak nie do końca jest prawda. SI przejawia
bowiem rozdwojenie jaźni, coś, co może zaowocować pełnoobjawową schizofrenią,
ze wszystkimi jej podstawowymi objawami osiowymi. SI posiada 50 twarzy, a nawet
więcej. Dokładnie: tyle, iloma językami potrafi się posługiwać. Tak więc w
języku angielskim jest ona protestantką, zapewne bowiem na głównie takich
tekstach ją przeszkolono. Zaś w języku somalijskim – to katolicka fundamentalistka,
ale ze skrzywieniem prawosławnym. W Somalii protestanci to tylko 0,01%
populacji, zaś muzułmanie (99,6%) posługują się arabskim. Gdy więc po
somalijsku próbuje się pogadać z nią o świecie – korzysta ona ze swoich zasobów
powstałych na bazie biblii, pism teologicznych i materiałów homiletycznych. Tak
oto Duch wieje, kędy chce.
CDN.
Poniżej – KWESTIONARIUSZ PROUSTA. Zestaw pytań niemających z
pozoru istotnego znaczenia, ale tak naprawdę dużo mówiący o człowieku. Uchodzi
za pierwszy znany test osobowości, był popularny jako zabawa towarzyska od
drugiej połowy XIX wieku. Dwukrotnie bawił się w tę grę pisarz Marcel Proust,
stąd jej nazwa.
1. Jaki jest twój pomysł na idealne szczęście?
Praktykować stoicyzm, nabrać dystansu do przykrych zdarzeń i
spraw.
2. Czego boisz się najbardziej?
Węży.
3. Jaka jest twoja największa wada?
Robienie z igły wideł.
4. Jakiej cechy najbardziej nie lubisz u innych?
Kłamstwa i chamstwa.
5. Którą żyjącą osobę najbardziej podziwiasz?
Annę Dymną.
6. Jaka jest twoja największa ekstrawagancja?
Ekstrawagancka jestem tylko w swoich snach.
7. Jaki jest twój obecny stan umysłu?
To stan czujności. Pilnuję się, by nie zejść z obranej
ścieżki.
8. Co uważasz za najbardziej przereklamowaną zaletę?
Tolerancję.
9. W jakiej sytuacji kłamiesz?
Nie umiem kłamać.
10. Czego najbardziej nie lubisz w swoim wyglądzie?
Niesfornych włosów.
11. Którą żyjącą osobą gardzisz najbardziej?
Hejterami i twórcami fake newsów.
12. Jakie zalety najbardziej cenisz u mężczyzny?
Intelekt, odpowiedzialność, wierność, poczucie
humoru.
13. Jakie zalety najbardziej cenisz u kobiet?
Jak wyżej.
14. Których słów lub zwrotów najczęściej używasz?
„Agatka, odłóż wreszcie tę komórkę!”.
15. Co lub kto jest największą miłością w twoim życiu?
Rodzina i literatura.
16. Kiedy i gdzie byłaś najszczęśliwsza?
Byłam i jestem. Zawsze wysoko, wysoko w Tatrach. A niżej – zawsze
podczas pisania książki.
17. Jaki talent najbardziej chciałabyś posiadać?
Krasomówstwo.
18. Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz w sobie – co by to
było?
Chciałabym umieć skuteczniej pokonywać swoją nieśmiałość.
19. Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?
Napisane wraz z mężem powieści biograficzne.
20. Gdybyś miała umrzeć i wrócić na ziemię jako osoba lub
rzecz – co by to było?
Chciałabym wrócić jako mężczyzna.
21. Gdzie najbardziej chciałabyś mieszkać?
W małym domku między lasem a jeziorem.
22. Co jest dla ciebie najcenniejszą rzeczą?
Dom rodzinny.
23. Co uważasz za największe nieszczęście?
Śmierć bliskiej osoby.
24. Jakie jest twoje ulubione zajęcie?
Czytanie, pisanie, słuchanie, obserwowanie.
25. Jaka jest twoja najbardziej charakterystyczna cecha?
Dokładność.
26. Co najbardziej cenisz u znajomych?
Umiejętność słuchania i opowiadania, czyli sztukę dialogu.
27. Kto jest twoim ulubionym pisarzem?
Szwedzka pisarka Agneta Pleijel – i kilku innych.
28. Jaki jest twój ulubiony bohater literacki?
Erika Falck
z powieści Camilli Läckberg.
29. Z jaką postacią historyczną najbardziej się
identyfikujesz?
Z Marią Skłodowską-Curie.
30. Kim są twoi bohaterowie w prawdziwym życiu?
Wszyscy odważni i ryzykujący życie dla innych.
31. Jakie są twoje ulubione imiona?
Romeo i Julia, Abelard i Heloiza.
32. Czego najbardziej nie lubisz?
Chamstwa i nieliczenia się z uczuciami innych.
33. Czego najbardziej żałujesz?
Zmarnowanego czasu.
34. Jak chciałabyś umrzeć?
We śnie.
35. Jakie jest twoje motto?
„Co mnie nie zabije, to mnie
wzmocni” – prawo hormezy wyrażone po raz pierwszy przez F. Nietzschego; koncepcja
rozwinięta przez K. Dąbrowskiego i N.N. Taleba.
36. Kim chciałabyś być, gdybyś nie była tym, kim jesteś?
Antyterrorystką.
1. Jaki jest twój pomysł na idealne szczęście?
Robić to, co się kocha. Kochać to, co się robi. Po prostu
miłość.
2. Czego boisz się najbardziej?
Nagłej i niespodziewanej śmierci.
3. Jaka jest twoja największa wada?
Odsuwanie na bok i na później tych codziennych obowiązków,
które stają na drodze mojej pasji, kradnąc mi czas.
4. Jakiej cechy najbardziej nie lubisz u innych?
Egoizmu niekompensowanego inteligencją, czyli prymitywnego,
bezkompromisowego dążenia do zaspokajania własnych potrzeb.
5. Którą żyjącą osobę najbardziej podziwiasz?
Profesora Michała Hellera, kosmologa, założyciela Centrum Kopernika
Badań Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
6. Jaka jest twoja największa ekstrawagancja?
Jak się chcę wyróżnić w otoczeniu poprzez ekscentryczne
zachowanie? Cóż, chyba poprzez prowokacyjne memy i posty w mediach
społecznościowych.
7. Jaki jest twój obecny stan umysłu?
Umiarkowany optymizm zbudowany na ewangelicznej skale, czyli
zespole stałych, niezmiennych wartości konserwatywnych.
8. Co uważasz za najbardziej przereklamowaną zaletę?
Talent! Każdy leń czy nieudacznik może bowiem twierdzić, że jest
wielce utalentowany, ale nie ma ochoty na rozwój intelektualny czy duchowy.
Albo nie ma na to czasu. Lub też okoliczności mu przeszkadzają.
9. W jakiej sytuacji kłamiesz?
Staram się tego nie robić. Niekiedy tylko nie mówię całej
prawdy, i wyłącznie po to, by kogoś nie ranić. Często natomiast kłamię
humorystycznie, satyrycznie.
10. Czego najbardziej nie lubisz w swoim wyglądzie?
Wygląd jest okay, tylko lustro bywa niekiedy złośliwe.
Krzywe zwierciadło już tak ma i nic na to nie poradzisz.
11. Którą żyjącą osobą gardzisz najbardziej?
Gardzę wulgarnymi kreaturami, które uwielbiają unurzać w błocie
i gównie wybitne autorytety, wielkie postaci polskiej historii.
12. Jakie zalety najbardziej cenisz u mężczyzn?
Roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie i męstwo.
13. Jakie zalety najbardziej cenisz u kobiet?
Wiarę, nadzieję i miłość. A ściślej mówiąc, ponętne wymiary intelektualne.
14. Których słów lub zwrotów najczęściej używasz?
Słowo: JA. Zwrot: JESTEM GENIALNY. No, oczywiście żartuję. A
serio? RÓBMY SWOJE!
15. Co lub kto jest największą miłością w twoim życiu?
Literatura kobieca uosobiona w postaci mojej przeuroczej
żony.
16. Kiedy i gdzie byłeś najszczęśliwszy?
W dzieciństwie i młodości – w moich ukochanych Gorcach. A
teraz literatura jest dla mnie wirtualną podróżą do tamtych miejsc i chwil. Jestem
przeszczęśliwy, gdy duet literacki Wierciochowie wspaniale się bawi, pisząc
powieści biograficzne.
17. Jaki talent najbardziej chciałbyś posiadać?
Wystarczą mi talenty, które już posiadam. Ale marzę o
pełniejszym wykorzystaniu swojego potencjału, a do tego potrzebuję czasu i
spokoju.
18. Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz w sobie – co by to
było?
Chciałbym mieć lepszą pamięć.
19. Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?
Napisane przeze mnie aforyzmy (i to, że kilku znawców tematu
pozytywnie je oceniło).
20. Gdybyś miał umrzeć i wrócić na ziemię jako osoba lub
rzecz – co by to było?
Głupie pytanie. Proszę o następne.
21. Gdzie najbardziej chciałbyś mieszkać?
Pytanie jest bardzo nieprecyzyjne. Ale spróbuję
odpowiedzieć: na pewno gdzieś w Małopolsce, między Krakowem a Zakopanem, w
stylowym dworku z potężną biblioteką i dużym ogrodem.
22. Co jest dla ciebie najcenniejszą rzeczą?
Jak definiujesz słowo „rzecz”? To byt ożywiony czy
nieożywiony? To idea czy przedmiot? Nie mogę udzielić odpowiedzi na tak nieprecyzyjnie
postawione pytanie. Ale użyję symbolu: dom, czyli miejsce z tradycją, miłością
i możliwością rozwoju duchowego.
23. Co uważasz za największe nieszczęście?
Niemożność zrealizowania własnego potencjału, rozwinięcia
swoich talentów, rozkwitu pasji, np. poprzez destrukcyjnie oddziaływanie nieszczęść,
chorób, wojen, biedy, ludzkiej złośliwości.
24. Jakie jest twoje ulubione zajęcie?
Czytanie, pisanie, marzenie, spacerowanie oraz psychiczne,
fizyczne i moralne „molestowanie” żony.
25. Jaka jest twoja najbardziej charakterystyczna cecha?
Poczucie humoru, które uważam za niewykorzystywany regulator
stosunków społecznych.
26. Co najbardziej cenisz u znajomych?
Lojalność, solidarność, wyrozumiałość.
27. Kto jest twoim ulubionym pisarzem?
Żyjącym? Mam wielu ulubionych pisarzy, żywych i martwych. To
mistrzowie różnych gatunków literackich. Trudno w ogóle porównywać Szekspira z
Proustem, czy Herberta z Lemem lub Lecem. Za trudne pytanie.
28. Jaki jest twój ulubiony bohater literacki?
Narrator „Księgi niepokoju” (Fernando Pessoa).
29. Z jaką postacią historyczną najbardziej się identyfikujesz?
To oczywiste, że z Mikołajem Kopernikiem. I Josephem
Conradem oraz Antonim Kępińskim. Chciałbym się też identyfikować z Fryderykiem
Chopinem, ale słoń mi nadepnął na ucho.
30. Kim są twoi bohaterowie w prawdziwym życiu?
Prawdziwe życie nie istnieje. Rzeczywistość jest
przereklamowana. Jesteśmy monadami. Jak to napisał Joseph Conrad: „Żyjemy tak
jak śnimy – samotnie”.
31. Jakie są twoje ulubione imiona?
Męskie: Wojciech, Mikołaj, Max, Konrad. Żeńskie: Jolka,
Jolka, pamiętasz tę noc…
32. Czego najbardziej nie lubisz?
Głupiej podłości i podłej głupoty.
33. Czego najbardziej żałujesz?
Straconego czasu.
34. Jak chciałbyś umrzeć?
Jak najpóźniej.
35. Jakie jest twoje motto?
PER ASPERA
AD ASTRA. Przez trudy do gwiazd.
36. Kim chciałbyś być, gdybyś nie był tym, kim jesteś?
Dziennikarzem, autorem reportaży z czterech stron świata.
Kilka złotych myśli z naszej antologii "Dowcip i mądrość":
🌞 ARTHUR SCHOPENHAUER
1788-1860; niemiecki filozof, wykładowca
uniwersytecki🌞
• Dopiero strata poucza nas o wartości rzeczy.
• Ponieważ ludzi nie stać na wymianę myśli, wymieniają
karty.
• Każdy dzień jest miniaturą życia: każde przebudzenie
i wstawanie miniaturą narodzin, każdy rześki poranek miniaturą młodości,
każde położenie się do łóżka i zapadnięcie w sen miniaturą śmierci.
• Czas możemy porównać do bez końca kręcącego się
koła: połowa tego koła, które idzie w dół, to przeszłość – ta druga,
idąca w górę, to przyszłość.
• Aby przebrnąć przez życie, należy wziąć ze sobą
w drogę znaczny zapas ostrożności i wyrozumiałości: pierwsza chroni
przed szkodą i stratą, druga przed sporem i kłótnią.
• Ludzie są przeważnie tak subiektywni, że
w istocie nie interesuje ich nic poza nimi samymi.
• Prawda nie jest nierządnicą, rzucającą się na
szyję tym, którzy jej nie pragną; przeciwnie, jest to piękność tak skromna, że
nawet ten, kto wszystko jej poświęca, bynajmniej nie może być pewien jej łaski.
• Wielkość duchowa pociąga za sobą nietowarzyskość.
• Aby ogarnąć wzrokiem to, co stać się może, potrzebny
jest rozsądek, do tego, co już się stało, wystarczą zmysły.
• Kiedy podejrzewacie kogoś o kłamstwo, należy
udać wiarę; wówczas bezwstydnie będzie kłamał jeszcze bardziej i zostanie
zdemaskowany.
• Roztropność nakazuje, by myśl od słowa oddzielała
przepaść.
• Kto zatem oczekuje, że w świecie diabły będą
nosiły rogi, a błazny dzwonki, ten zawsze stanie się ich łupem lub
igraszką.
• Najpierw trzeba regułę zrozumieć, potem nauczyć
się ją stosować.
• Przebaczać i zapominać znaczy wyrzucać przez
okno cenne doświadczenia.
• Duchy naprawdę wielkie mieszkają samotnie na
wyżynach, jak orły.
Wojciech Wiercioch: 🔆 To początek mojego wstępu do antologii cytatów, paradoksów i aforyzmów. Chętnych zachęcam do lektury i serdecznie pozdrawiam!
🔆DZIEJE I NADZIEJE SKRZYDLATYCH SŁÓW 🔆
NA POCZĄTKU BYŁO
SŁOWO
🔅„Na początku był
Chaos” – to pierwsze zdanie Mitologii Jana Parandowskiego, który
przedstawia starożytne wyobrażenia źródeł bytu; pisze o wielkiej otchłani,
pełnej boskich nasion oraz tajemniczej siły twórczej; pod wpływem tych
oddziaływań miało dojść do uporządkowania żywiołów ognia, powietrza, wody,
ziemi. Być może nigdy się nie dowiemy, jakie były pierwsze chwile istnienia
kosmosu.
Czy kosmos to ład
wprowadzony do chaosu?
„Na początku była
chuć. Nic prócz niej, a wszystko w niej” – tak zaczyna się Requiem aeternam Stanisława
Przybyszewskiego. Ale nie to nas tutaj interesuje.
Pytania brzmią:
Co jest źródłem człowieczeństwa? Jak zostaliśmy ludźmi? Kiedy, gdzie i dlaczego
staliśmy się istotami myślącymi? Walka o byt i selekcja naturalna – twierdził
Karol Darwin. Praca uczłowieczyła małpę – dowodzili Karol Marks i Fryderyk
Engels. I tak dalej…
A ja? Cóż,
niejedna chwiejna odpowiedź na te pytania już padła, a ja nie wiem i nie wiem,
i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy. A gdy czegoś nie wiem – szukam… i
znajduję (bądź nie) wyjaśnienia w słowach autorytetów.
Profesor Jerzy
Vetulani twierdził, że Homo neanderthalensis przegrał walkę o byt z
gatunkiem Homo sapiens, choć był wyższy, silniejszy i miał większy mózg.
Neandertalczycy pracowali, posiadali technologię wytwarzania narzędzi i umieli
się pomiędzy sobą komunikować, a jednak to nasi przodkowie przetrwali. Co o tym
zadecydowało? Wyobraźnia, kreatywność, wrażliwość estetyczna, lepiej rozwinięte
potrzeby duchowe. Przedstawiciele Homo sapiens zajmowali się rzeczami –
pozornie – nikomu do niczego niepotrzebnymi, na przykład na ścianach swoich
jaskiń wykonywali jakieś malowidła. Odwzorowywali rzeczywistość, ale niekiedy
też rysowali czy ryli nieistniejące byty, jak choćby człowieka z głową
zwierzęcia – co znaczy, że umieli myśleć i mówić o czymś, co w naturze nie
istnieje. Nasi przodkowie potrafili upiększać przedmioty codziennego użytku,
produkować ozdoby, posiadali dość skomplikowane rytuały pogrzebowe, co oznacza,
iż myślą i wyobraźnią wykraczali poza teraźniejszość, nawet poza czas życia
danej jednostki czy społeczności. Natomiast groby neandertalczyków były
pragmatyczne, szablonowe, pozbawione wymiaru estetycznego, duchowego – tak jak
ich otoczenie.
Ówcześni
przedstawiciele naszego gatunku przewyższali swoich rywali przede wszystkim
umiejętnościami społecznymi, których utrzymywanie i doskonalenie jest możliwe
tylko w sytuacji istnienia dość wyrafinowanego języka, z którym w parze idzie
myślenie abstrakcyjne.
Można więc
powiedzieć, że na początku cywilizacji było słowo. Ono było przyczyną przewagi
organizacyjnej i technologicznej; co w trudnych warunkach bytowych mogło
zadecydować o przewadze demograficznej, ewolucyjnej, a zatem i o przetrwaniu.
W walce o byt i
rozwój zwyciężyli ci, którzy byli bardziej efektywni i efektowni w
eksploatowaniu środowiska naturalnego oraz tworzeniu kultury. Umiejętność
rozwijania technologii, innowacyjność, zdolność kreowania złożonych, rozległych
sieci społecznych – właśnie te czynniki zadecydowały. Ale to jeszcze nie
wszystko. Bardzo istotne jest kumulowanie się w danej populacji umiejętności i
wiedzy. A więc transfer międzypokoleniowy, przekazywanie informacji,
instrukcji, doświadczeń i mądrości – od przodków do potomków. A to jest możliwe
tylko w sytuacji istnienia złożonych systemów i kodów komunikowania się, a
zatem rzec można, że mowa jest złotem, najcenniejszym bogactwem ludzi.
Na tym nie
koniec. Na terenie Afryki, Azji i Europy żyło wiele różnych grup etnicznych
(klany, plemiona, szczepy); egzystowały one we względnej izolacji bądź łączyły
się w większe organizmy społeczne, tworząc w wyniku fuzji pierwsze narody.
Naród to wspólnota ludzi utworzona w procesie dziejowym na bazie wspólnych
doświadczeń historycznych, obyczajów, więzów krwi i więzi kulturowych oraz
wspólnego języka; jedność narodu pogłębia się w wyniku kontaktów społecznych i
współpracy gospodarczo-politycznej. Są jeszcze inne czynniki narodotwórcze, jak
choćby styl życia, sztuka czy religia. Także: wspólne cele i projekty
cywilizacyjne. Wszystko to jest zespalane, utrwalane i rozwijane dzięki
komunikacji niewerbalnej i werbalnej.
Jolanta Szymska-Wiercioch: 🔆 Kochani! Jeśli macie chwilę i ochotę, zajrzyjcie do mojej sztuki "Ja, Jadwiga K." (kliknij: CZYTAJ WIĘCEJ), na razie jedynej, jaką napisałam. Została opublikowana w 2019 roku w antologii cyfrowej "Nasz głos" wydanej przez Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Z całością mojego monodramu i z innymi tekstami dla teatru, autorstwa moich wspaniałych koleżanek po piórze, można się zapoznać na stronie ST: ANTOLOGIA "NASZ GŁOS" - STARY TEATR🔆
(FRAGMENT)
🔆Ja, Jadwiga K.🔆
MONODRAM
inspirowany osobą Jadwigi Kępińskiej (1923-1983), żony krakowskiego psychiatry, profesora Antoniego Kępińskiego (1918-1972) 🔆
Osoby:
JADWIGA
K. – lat 49, ubrana w prostą,
lekką, ciemną spódnicę do kolan i jasną bluzkę. Miejsce:
krakowska kamienica. Czas: lato
1972 roku
Późny
wieczór. Zaczyna się ściemniać.
Nastrojowa
sinusoida: spokój przechodzący we wciąż powracające ożywienie i sporadyczne
niezrównoważenie. Trochę goryczy. Kilka iskierek ironii. Rozkwitająca energia.
JADWIGA
K.
Patrzy w postawione na stole lusterko. Trochę dalej leży zdjęcie jej
męża, w ramce.
Mam czterdzieści dziewięć lat i kota. Tylko to. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Moja pokuta. Już patrzeć na siebie w lustrze nie mogę. Trzeba się było kiedyś czymś sensownym zająć. Tak zupełnie egoistycznie. Altruistyczne brednie zapisać na marginesie życia. Ale nikt mnie nie uczył o odwadze cywilnej, o asertywności, ba, nikt mi nawet drogi nie wskazał. Dość tego. (Chwilę milczy, po czym zmienia głos.) Lustereczko, powiedz, przecie, co mam robić na tym świecie? Co ma czynić doktorowa i jej biedna chora głowa? (Śmieje się autoironicznie. Odkłada lusterko i bierze do ręki zdjęcie w ramce, mówi zwykłym głosem.) Ty, Antoni, wiedziałeś, o co w życiu chodzi. Ty miałeś odwagę, której ja nie mam. Towarzyszyła ci potężna moc. Rycerska. Żadna tam agresywna siła. Niezmącona pewność siebie. Przystojny byłeś. Przez te twoje iskierki w oczach miękły mi kolana. Szlachetna głowa. Wysokie, myślące czoło. Kiedyś miałeś wspaniałe gęste włosy. Taki był z ciebie piękny ryczący lew. Żylasta szyja, kudłata pierś, włochate nogi. Wiesz, boli mnie myśl, że zakochałam się w twoim mózgu, a swój na półkę odstawiłam… (Wstaje, podchodzi do komody, stawia tam fotografię, po czym siada na tapczanie. Wpatruje się w zegar.) Tyk-tak. Tyk-tak. Tykot zamyka powieki. Ja zasypiam, ty zasypiasz, on zasypia, my zasypiamy, wy zasypiacie, oni zasypiają… Liczba mnoga najwyższej próby. Niedościgła. A rozkrzewia ją cisza. Jeśli w ogóle jest w stanie! A potem bęc, i każdy śpi sam. (Rozgląda się, mówi do kota.) Dializku! Kici-kici. Kici-kici… (Znowu do siebie). Gdzież on się podział? Noc czarna go wessała, do jasnej doliny! Pokolebałabym się z kotem. Mruczenie uspokaja… A tu, masz ci los, człowiek mu się znudził! W porządku, z braku laku to i kit dobry. Poduszka! Poduszki mi brak! O, jest! (Głaszcze i tuli wełnianą poduszkę.) Zeskrobali gotlandzkie owce… Co za ludzie! Kiedyś napiszą: ponadczasowy dizajn. Ale skutek przyjemny, nie powiem. Nie liczy się rozmiar, lecz puchatość. Skompresowana. Antydepresyjna. Tak… już czuję się lepiej. Na tyle, na ile umiem być lepiej. Na tyle, na ile rozumiem bycie lepiej. Na tyle, na ile… Nie będę kończyć. No bo niby po co?! To Antek lubił historie z początkiem i końcem, a mnie się takie urwane bardziej podobały. Moja historia dziś się zaczyna, a skończy… kiedyś w przyszłości. Powinnam zostawić coś po sobie, Antek zostawił, wielkie rzeczy napisał, no, przynajmniej tyle, ile zdołał, no i sporo miejsca na papierze zaklepał. Jakie będzie tego pokłosie? Sąd wydadzą kolejne pokolenia. A co ze mną? Może zostawię swój głos na taśmie? (Grzebie po szafkach, wyciąga z szafki magnetofon szpulowy i podłącza go. Podpina mikrofon i stawia go na stojaku – lub mówi, trzymając go w ręce.) Lipiec tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego drugiego. Mówi Jadwiga. Wszystkim, którzy zechcą tego słuchać, powiem rzecz najpilniejszą. Uważajcie! Miłość to rzecz niesłychana, bo albo człowieka stworzy, albo zadepcze. Mnie akurat zadeptała. I nie będę kłamać: wcale się przed tym nie broniłam, choć powinnam, powinnam. Opowiem wam więc, jak dziś sobie z tym radzę. Zacznę od prostych pytań. Kim jestem? Wdową po psychiatrze, doktorową. A kim chcę być? Nie wiem. A kim nie chcę? Przez wiele dni tonęłam w rozważaniach, aż mnie od tego myślenia głowa bolała, w końcu doszłam do wniosku, że nie chcę już być doktorową. Ale wróćmy na chwilę do tego, co było. A był dyskomfort, była pozorna harmonia, dezintegracja. Totalny dysonans. Czasem myślę, że może powinnam inaczej spojrzeć na swoją przeszłość. Może byłam kimś w rodzaju westalki? Może jako żona, partnerka, pomocnica, duch opiekuńczy wielkiego człowieka spełniałam się najlepiej? Sama nie wiem, co o tym myśleć. (Tkliwym głosem). Mój Antoni umierał tak, jak żył, zachłannie biorąc z życia, co tylko można. Ginął mi w oczach. Starałam się nie płakać, moje łzy tylko by mu przeszkadzały w pracy na szpitalnych łóżkach. A leżał niemal dwa lata. Pod koniec rzadko wstawał. Każdy ruch mógł spowodować złamanie patologiczne. Hmm, kiedyś nawet nie wiedziałam, co to takiego. Ale już wiem. Złamanie kości w sytuacji bezurazowej. Człowiek idzie, idzie po prostej, i nagle bach, leży jak długi ze złamaną nogą. Antka dorwał twór z tego świata, nowotwór układu krwiotwórczego. Szpiczak mnogi. Brrr, nazwa z piekła rodem.
Zza ściany dochodzi śpiew.
Jakiś
strach mnie wnet zdejmuje,
płomieniste usta czuję.
Jakieś piekło mnie przytula…
Jadwiga K. nadal nagrywa. Naprawdę strasznie to wyglądało na zdjęciach rentgenowskich. Kości mu ubywało. Chore komórki wypierały zdrowe, nerki sobie nie radziły, stąd te ciągnące się miesiącami dializy. Właśnie wtedy ktoś przyniósł mu kota (wszyscy wiedzieli, że mąż je kocha), oczywiście kotek nie od razu był Dializkiem, przez pierwsze dwa dni był po prostu Kiciem-kiciem. Po kolejnej dializie dostał w końcu od Antka bardzo konkretne imię. Rozkoszne zwierzę. No ale kot w szpitalu! Kto by pomyślał?! Bo przecież przepisy i takie tam. Najwidoczniej zrobili wyjątek dla mojego Antka. W końcu kot zniknął ze szpitala, charyzmatyczny psychiatra, jak to o nim mówili, umarł. Pamiętam, w sześćdziesiątym szóstym Halinka Poświatowska mówiła do Antosia: Ja minę, ty miniesz, on minie. Mijamy, mijajmy, minąłeś, minęłam. Wszyscy mijamy. I wszyscy się mijamy gdzieś po drodze. Kiedy Antoni żył, mijając go, ludzie go widzieli, mnie mało kto widział. Zawsze byłam tylko obok. Obok doktora. A to tak, jakby mnie wcale nie było. Miałam jedynie swój tytuł. Jak okładka książki. Przylgnął niczym przyklejona do krzesła guma do żucia. Muszę się go pozbyć, wysrać, spuścić wodę. (Wstaje. Robi kilka energicznych kroków. Mikrofon w ręce, przy biodrze.) Dziś musi umrzeć we mnie doktorowa, ten spory kawałek Jadwigi K., z którym źle się czuję. Odrzucam część siebie. To, jaką byłam. Odrzucam się, bo co? Bo nie akceptuję już mojego dnia powszedniego, samotnych śniadań, obiadów i kolacji, listów z kondolencjami od przyjaciół Antoniego i telefonów sprawdzających, czy jeszcze żyję? Nagłej ciemności i pustki, które wepchnęły się do mojego mieszkania? Szukam nowej siebie, ale czego dokładnie chcę, nie wiem. To dlatego prawie mnie nie ma, jego prawie nie ma, ciebie prawie nie ma, was prawie nie ma, ich prawie nie ma. (Znowu siada. Nagrywa. Na chwilę bierze lusterko. Mówi do siebie.) Kim ty jesteś, kobieto?
AUTORZY POWIEŚCI O CHOPINIE: JOLANTA SZYMSKA-WIERCIOCH & WOJCIECH WIERCIOCH AUTORKA RECENZJI: ANNA STASIUK „Zaklinacz dźwięków. Powie...